
Były piątki Kaczyńskiego, potem trzynaste emerytury, teraz znowu podwyższenie płacy minimalnej. Polityczne obiecanki cacanki najlepiej skonfrontować z prostymi liczbami, co zrobił pewien ekonomista.
Artur Krawczyk przedstawia się jako doktorant Kolegium Analiz Ekonomicznych SGH. Przedstawił wykres pokazujący, jak rosła dotychczas płaca minimalna i jak miałaby wystrzelić w górę, gdyby populistyczno-socjalistyczne zapowiedzi z ostatniej konwencji PiS zostały zrealizowane.
– Z własnej ciekawości postanowiłem porównać dotychczasowy wykładniczy trend zmiany pensji minimalnej z zapowiedziami rządu. Albo czwarta rewolucja przemysłowa wjedzie na pełnym gazie albo rząd się trochę za bardzo rozpędził – napisał Krawczyk udostępniając swój wykres zmiany pensji minimalnej.
Widzimy wyraźnie, że już pierwsza podwyżka płacy minimalnej jest ponad rosnący trend. Z kolei 4 tys. zł brutto jako pensja minimalna to – jak to określił zgrabnie Krawczyk – byłaby rewolucją.
Z tym, że ani nie pomoże to przedsiębiorcom – bo zwiększy im koszty – ani pracownikom, ponieważ wielu z nich zostanie zwyczajnie zwolnionych ze względu na nieopłacalność zatrudnienia. Pozostali natomiast dostaną dodatkowe obowiązki.
Z własnej ciekawości postanowiłem porównać dotychczasowy wykładniczy trend zmiany pensji minimalnej z zapowiedziami rządu. Albo czwarta rewolucja przemysłowa wjedzie na pełnym gazie albo rząd się trochę za bardzo rozpędził. @MorawieckiM pic.twitter.com/GOUETwKUzz
— Artur Krawczyk (@ArtKraw) September 8, 2019