
W niektórych krajach jest 30,50 czy 100 kandydatów. Jakość ich pracy nie zmienia się od tego. Nie liczy się ilość, ale jakoś – stwierdził Władimir Putin chwilę przed oddaniem głosu w wyborach lokalnych. Eksperci nie pozostawiają jednak złudzeń, o tych wyborach ciężko mówić w kategorii demokratycznych.
Przypomnijmy, na ulicach Moskwy oraz wielu miast w Rosji od tygodni trwały liczne protesty dotyczącej braku możliwości rejestracji kandydatów opozycji w miejskich wyborach. Część z tychże protestów kończyła się brutalnymi akcjami policji i masowymi zatrzymaniami.
Oczywiście, w żaden sposób nie zakłóciło to odbywających się wyborów, a obywatele ruszyli do urn. Wśród nich m.in. odrzucony przez komisję kandydat Liubow Sobol.
Mamy prawo oddać głos na naszych politycznych reprezentantów w radzie miejskiej i zgromadzeniu municypalnych, ale nam na to nie pozwolono – komentował po wyjściu z lokalu wyborczego.
Według niezależnych mediów, już od samego startu elekcji do ich redakcji dochodziły głosy o licznych utrudnieniach. Najbardziej dobitnym przykładem może być ostrzelanie autobusu wiozącego dziennikarzy i obserwatorów w regionie Tuwa na Syberii. Jak czytamy w relacjach, zamaskowani mężczyźni na koniach ostrzelali opony, tak aby autobus nie był w stanie dalej się poruszać.
Co warto podkreślić, partia Jedna Rosja, pod przewodnictwem Władimira Putina ma rekordowo niskie poparcie społeczne. Najlepszym tego przykładem jest fakt, że w Rosji do rady miejskiej nie startował żaden kandydat spod jej szyldu.
Źródło: 112.ua / Zik.ua / NCzas.com








