Ekowariaci z Greenpeace zablokowali port w Gdańsku. Oburzyła ich zdecydowana akcja straży granicznej

Jeden z pontonów Greenpeace na wodach Zatoki Gdańskiej / Fot. Facebook
Jeden z pontonów Greenpeace na wodach Zatoki Gdańskiej / Fot. Facebook

Funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej podjęli w poniedziałek w przed północą w porcie w Gdańsku siłową interwencję na żaglowcu Rainbow Warrior, należącym do Greenpeace, który wcześniej blokował statek z transportem węgla z Mozambiku.

Na przesłuchanie do placówki Morskiego Oddziału Straży Granicznej doprowadzonych zostało 18 aktywistów Greenpeace – poinformował we wtorek po północy PAP p.o. rzecznika prasowego komendanta Morskiego Oddziału Straży Granicznej w Gdańsku, Tadeusz Gruchalla.

Straż graniczna po kilkukrotnej próbie nawiązania kontaktu z wariatami Greenpeace oraz wezwaniem do odblokowania portu, zdecydowała się na siłowe rozwiązanie. Funkcjonariusze rozbili okno, wtargnęli na mostek, aresztowali przestępców i odblokowali drogę morską.

Ekoobłąkani bez dwóch zdań złamali szereg praw, po czym z pełnym zdziwieniem skarżyli się: „zamaskowani funkcjonariusze straży granicznej z bronią maszynową wtargnęli na pokład żaglowca Rainbow Warrior”, „grozili bronią, rozbili okno i dostali się na mostek”.

Gruchalla ze Straży Granicznej wyjaśnił, że kilka godzin wcześniej członkowie Greenpeace, używając trzech pontonów, podpłynęli pod samą burtę statku z węglem z Mozambiku zmierzającego do portu w Gdańsku. – Dwa pontony próbowały skutecznie nie wpuścić statek do portu. Członkowie Greenpeace nie reagowali na wielokrotne wezwania funkcjonariuszy straży granicznej do poddania się kontroli – dodał.

Zaznaczył, że podczas przesłuchań aktywistów Greenpeace ustalana będzie ich rola w naruszeniu przepisów bezpieczeństwa żeglugi i ustawy o straży granicznej.

Przedstawiciele Greenpeace poinformowali media, że podczas akcji protestacyjnej na burcie statku płynącego z Afryki namalowali napis „Węgiel stop”.

Według Greenpeace protest miał charakter „pokojowy” i miał zwrócić uwagę polskiego rządu na „pilną potrzebę działań na rzecz ochrony klimatu i konieczność odejścia od węgla do 2030 r.”.

Zostało nam 11 lat, by zapobiec katastrofie klimatycznej. Jeśli nic nie zrobimy, to w ciągu zaledwie kilku dekad świat, który dziś znamy, przestanie istnieć. Polska musi do 2030 r. odejść od spalania węgla. Tymczasem nasz rząd, zamiast dbać o bezpieczeństwo Polek i Polaków i polską rację stanu, broni interesów lobby węglowego i importerów zagranicznych paliw – powiedział, cytowany w komunikacie prasowym, dyrektor programowy Greenpeace Polska Paweł Szypulski.

AKTUALIZACJA: Jak się okazało, statek nie transportował węgla, lecz antracyt.

Źródło: PAP/nczas