Historia pewnej łupiny, czyli kolejny absurd wymiaru sprawiedliwości

Nasiona słonecznika w łupinach. Foto: Pixabay
Nasiona słonecznika w łupinach. Foto: Pixabay
REKLAMA

Pewien kibic Pogoni Szczecin idąc na stadion wyrzucił z kieszeni jedną łupinę słonecznika na chodnik. Czyn ten nie uległ uwadze policjantów, którzy postanowili interweniować w tej sprawie, uznając akt kibica za chuligaństwo. Zatrzymali więc mężczyznę, a gdy ten nie przyjął mandatu, sprawa trafiła do sądu.

Powyższy opis – jakby to powiedzieli prawnicy – stanu faktycznego jest historią z życia wziętą. Taką właśnie sprawę rozpatrywał szczeciński sąd.

REKLAMA

O tym, że zaśmiecanie miejsc publicznych jest zachowaniem nagannym nie trzeba przekonywać nikogo. Co więcej, przekonanie to zostało wyrażone w przepisach Kodeksu wykroczeń. W art. 145 KW czytamy bowiem: „Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany”.

W sprawie tej dziwi najbardziej interpretacja cytowanego powyżej przepisu przez sąd. Czy wyrzucenie jednej łupiny słonecznika można traktować jako „zaśmiecanie”? A może chodziło tak naprawdę o to, że tego czynu dopuścił się kibic idący na stadion?

Policjanci, którzy zjawili się na miejscu zdarzenia, chcieli nałożyć na mężczyznę mandat w kwocie 250 zł, jednakże on go nie przyjął. W związku z tym sprawa trafiła do sądu, który obniżył wymiar kary do 100 zł.

W tym miejscu pojawia się również pytanie o społeczną szkodliwość czynu – czy jest ona wysoka? Nie bez znaczenia są również koszty postępowania. Wydany został wyrok nakazowy, który nie jest prawomocny. Znając życie kibic będzie się od niego odwoływał, co tylko wygeneruje kolejne koszty.

Źródło: bezprawnik.pl

REKLAMA