Megaafera w TVP. Kurski zlecał swoim ludziom szukanie haków na Czabańskiego i innych wrogów? Stacja zaprzecza i zapowiada pozwy

Krzysztof Czabański i Jacek Kurski/fot. PAP/YouTube/Fakty RMF FM
Krzysztof Czabański i Jacek Kurski/fot. PAP/YouTube/Fakty RMF FM

TVP inspirowała do kompromitowania wrogów prezesa telewizji, szantażowania i śledzenia dziennikarzy. Na celowniku znaleźli się m.in. ludzie z „Gazety Polskiej” i „Rzeczpospolitej” – podaje „Gazeta Wyborcza”. Co ciekawe, na celowniku znalazł się też Krzysztof Czabański, były członek PZPR a obecnie szef Rady Mediów Narodowych.

Mariusz Kowalewski w rozmowie z „Polityką” opowiedział o tym, jak TVP korzystała z jego umiejętności dziennikarza śledczego oraz kontaktów w innych mediach, by niszczyć przeciwników prezesa stacji, Jacka Kurskiego. Polecenia otrzymywał od Pawła Gajewskiego, zwanego „Parasolem”.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że Gajewski poznał się z Kurskim w młodzieżówce Solidarnej Polski. Kurski dał mu posadę zastępcy dyrektora TVP ds. korporacyjnych. Według doniesień medialnych, dostaje 20 tys. zł miesięcznie, ma własny gabinet i auto z kierowcą. „Parasolem” nazwano go po tym, gdy na festiwalu w Opolu trzymał parasol nad głową Kurskiego i jego żony.

Jak powiedział Kowalewski, „zlecenie na Czabańskiego” polegało nie tylko na pisaniu niekorzystnych tekstów, lecz również śledzeniu go przez prywatną firmę zajmującą się czarnym PR-em. Nie udało się znaleźć żadnych kompromitujących materiałów.

Kurski i Czabański bardzo się nie lubią. Zdaniem byłego członka PZPR, TVP pod rządami obecnego prezesa jest „kiczowata”. Na początku sierpnia 2016 roku Rada Mediów Narodowych odwołała nawet Kurskiego. Zaledwie na kilka godzin. Został przywrócony po osobistej interwencji prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Jak zaznacza GW, podobne zlecenia poszły też na prawicowego dziennikarza Witolda Gadowskiego oraz na pracownika „Gazety Polskiej” Piotra Nisztora. W swoich tekstach bowiem zaatakowali Stanisława Bortkiewicza, dyrektora TVP i szefa Gajewskiego i jednego z najbliższych współpracowników Kurskiego. Na podstawie akt IPN zarzucono mu współpracę z SB.

Z raportu firmy od czarnego PR-u wynika, że próbowano zhakować „sieć teleinformatyczną” Nisztora, którego nazwano „celem”. Próbowano zwerbować też informatyka z jego redakcji i robiono mu zdjęcia podczas spotkań z informatorem.

Kowalewski ma SMS od „Parasola”, który – jak mówił Kowalewskiemu – miał mu wysłać sam prezes Jacek Kurski: „Czy psy gończe poszły za Gadowskim i Nisztorem?”. Prezes Kurski miał w tych SMS-ach doradzać, jak zadawać pytania dziennikarzom: „Kamera w mordę czy przeprosi Pan dyrektor(a) Bortkiewicza, dlaczego pan kłamał czy starczy panu honoru żeby naprawić krzywdy itd.”. W kolejnych SMS-ach do Kowalewskiego Gajewski pisze: „Mają to zrobić jak najszybciej”, „Naciska na mnie prezes” – pisze „Wyborcza”.

W związku z przygotowywaniem przez Telewizję Polską pozwów przeciwko panu Mariuszowi Kowalewskiemu jak również osobom i instytucjom powielającym nieprawdziwe informacje zawarte w publikacji tygodnika Polityka z dnia 4.09.2019 r. TVP wstrzymuje się od komentarzy dotyczących wątków przedstawionych w ww. publikacji – odpowiedziało na pytanie „Wyborczej” biuro prasowe TVP.

TVP stanowczo zaprzecza jakoby kiedykolwiek i ktokolwiek ze Spółki inwigilował Przewodniczącego Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego lub podejmował jakiekolwiek działania przeciwko niemu – twierdzi TVP w osobnym komunikacie.

Źródło: wyborcza.pl