
Sylwia Spurek nie daje o sobie zapomnieć. Po jej ostatnich wywodach na temat losu krów zdeterminowanego przez ich płeć, teraz eurodeputowana Wiosny postanowiła stanąć w obronie ekosekciarzy Greenpeace, którzy zablokowali statek z węglem z Mozambiku.
Spurek zwróciła uwagę na interwencję Straży Granicznej, która w pewnej chwili zdecydowała się przerwać piracka akcję bojówkarzy z niemieckiego oddziału Greenpeace. Napisała do komendanta głównego Straży Granicznej gen. dyw. Tomasza Pragi, a w swoim piśmie stwierdziła, że funkcjonariusze wtargnęli na pokład statku Rainbow Warrior używając automatycznej broni palnej.
Eurodeputowana jest także zaniepokojona możliwością uszkodzenia albo zniszczenia mienia należącego do Greenpeace. Nie przejmuje się ona jednak tym, że piracka akcja blokowania statku mogła doprowadzić do wypadku
O swojej interwencji Spurek poinformowała na Twitterze. Jej wpis spotkał się z licznymi komentarzami. Internauci wyśmiewali działanie eurodeputowanej wskazując, iż mija się ona z prawdą twierdząc, że Straż Graniczna użyła broni palnej. Co więcej, komentujący zwrócili uwagę, że działania ekofanatyków Greenpeace były nielegalne i domagali się w tej sprawie odpowiednich wyjaśnień.
W związku z nocną interwencją na statku @Greenpeace #RainbowWarrior zwracam się do komendanta głównego SG o informacje. Wiemy, że doszło do siłowego wejścia, użyto automatycznej broni palnej, zniszczono mienie. Sprawa musi być wyjaśniona // @Greenpeace_PL pic.twitter.com/F66m5e0rWK
— Sylwia Spurek (@SylwiaSpurek) September 10, 2019
Źródło: Twitter / wpolityce.pl