Brytyjskie ZOO nie chce nadawać pisklęciu pingwina imienia sugerującego płeć. Poprawność polityczna staje się własną parodią

Pingwiny/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Pingwiny/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay

W Londynie para pingwinów tej samej płci opiekuje się pisklęciem. Pomimo tego, że nie odbywają żadnych stosunków płciowych, to radykalni lewicowcy imputują ptakom homoseksualizm. Już samo to jest komiczne. Kulturowi marksiści chcą się posunąć jeszcze dalej – młode pingwiniątko ma być pierwszym neutralnym płciowo ptakiem w londyńskim Zoo.

Z tego w zasadzie nawet nie trzeba się naśmiewać, bo to jest tak wyraźnie komiczne, że nawet poplecznicy poprawności politycznej muszą to widzieć.

Wmawianie ptakom homoseksualizmu samo w sobie jest kretynizmem. Insynuowanie, że „gejowskie” pingwiny „wychowały” „neutralne płciowo” pisklę to już prawdziwy kabaret.

Coś takiego dzieje się właśnie w londyńskim Zoo. Trzeba to jakoś komentować? Chyba nie. Sam opis sytuacji wystarcza. Dożyliśmy czasów, w których lewica wchodzi do „łóżek” nawet zwierzętom.

W Rzymie koń mógł zostać senatorem. Rzymu już nie ma. Może fanatycy LGBT powinni zacząć zapraszać do zarządów swoich organizacji pingwiny, małpy i co tam jeszcze według nich ma jakąś tożsamość płciową?

Źródło: CNN

Reklama / Advertisement