Wilk ostrzega przed koszmarnymi zmianami PiS! „Czeka nas kolejna fala drożyzny” [VIDEO]

Jacek Wilk. / foto: Prt Sc Radio Opole
Jacek Wilk. / foto: Prt Sc Radio Opole

Jacek Wilk, kandydat Konfederacji Wolność i Niepodległość, był gościem „Radia Opole”. To właśnie z okręgu opolskiego obecny poseł będzie ubiegał się o reelekcję. W czasie audycji mówił o pomyśle na gospodarkę wg Konfederacji.

My jesteśmy zwolennikiem wprowadzenia tego co było, co działało i się sprawdziło, co było efektywne. Mamy na polskim gruncie wspaniały przykład, stosunkowo świeży, ustawy Wilczka sprzed 30 lat – mówił Wilk.

Mieczysław Wilczek, za ostatniego rządu PZPR-owskiego, jedną ustawą skasował socjalizm i wprowadził wolny rynek. Działalność gospodarcza była praktycznie wolna, tam było zaledwie kilkanaście przypadków, gdzie wymagana była koncesja. Wystarczyło się zarejestrować i działać – kontynuował.

Ludzie rzucili się zarabiać pieniądze. Założono 2,5 miliona firm. Co najważniejsze to był nie tylko boom zakładania firm, ale także jedyny okres w najnowszej historii Polski, kiedy Polacy wracali do Polski. Swoimi własnymi nogami głosowali, że to jest dobre – podkreślił poseł Konfederacji.

Wilk dodał, że trzeba przyjąć prawdę, iż urzędnik nie zna się lepiej na gospodarowaniu od przedsiębiorców, bo gdyby się znał, to sam założyłby biznes. – Przedsiębiorca jest twórcą bogactwa i trzeba go zostawić w spokoju – tłumaczył.

Od czasu, kiedy zepsuto ustawę Wilczka mnóstwem regulacji, Polacy ciągle masowo wyjeżdżają (…) To jest rozliczenie tych zmian, które się w Polsce dokonują, ludzie młodzi wyjeżdżają – mówił.

Prowadzący dopytywał o deregulację gospodarki w wykonaniu Konfederacji. – Przywrócenie wolności gospodarczej, radykalne uproszczenie i obniżenie podatków, i to pozwoli nam na nowy skok gospodarczy. Mamy ogromny potencjał gospodarczy, Polacy są innowacyjni, pomysłowi, tylko są cały czas dławieni i dociskani przez kolejne regulacje i ZUS – kontynuował polityk.

Jacek Wilk odniósł się również do kwestii płacy minimalnej. – To jest tragedia. Brzmi to pięknie, wspaniale, ale efekt będzie dokładnie odwrotny od zamierzonego – ocenił. – Chciałbym zobaczyć jakiekolwiek wyliczenia, które będą wskazywać, że przedsiębiorców, zwłaszcza małych i średnich, będzie stać na płacę minimalną 4000 złotych, czyli w praktyce prawie 5000 złotych.

Jeżeli nie będzie ich stać, to mają trzy możliwości. Albo zwinąć interes, albo zwolnić ludzi, albo po trzecie podnieść ceny. My pokazujemy, że cena bochenka chleba będzie, przy takich kosztach płac w przeciętnej piekarni, 1,5 raza wyższa. To oznacza falę bankructw, falę zwolnień albo kolejną falę drożyny – podsumował obietnice PiS-u Wilk.