Problem ścieków będzie narastał. Do zimy nie uda naprawić się „Czajki”, a most pontonowy trzeba będzie rozebrać

Nieczystości spływające bezpośrednio do Wisły w warszawskiej dzielnicy Bielany / Fot. PAP
Nieczystości spływające bezpośrednio do Wisły w warszawskiej dzielnicy Bielany / Fot. PAP

Dzięki budowie tymczasowego mostu pontonowego na Wiśle, warszawskie ścieki zdecydowanie rzadziej wpływają do Wisły. Problem został częściowo rozwiązany, ale tylko na kilka tygodni. Inżynier Janusz Waś wskazuje, że naprawa kolektorów znajdujących się pod rzeką i doprowadzających nieczystości do oczyszczalni „Czajka” potrwa bardzo długo. Czasu nie ma, a nikt nie przedstawia alternatywnych rozwiązań.

Na antenie TVP Info Waś, ekspert ds. instalacji w oczyszczalniach ścieków, zauważył, że pomimo powstania mostu pontonowego na Wiśle, ścieki wciąż będą wpływać do rzeki. – Wszyscy myślą, że ścieki płynące przez most do oczyszczalni, są tam oczyszczane – wskazuje. Tymczasem oczyszczane są dopiero w momencie, gdy dopłyną do „Czajki”.

To, że na moście pontonowym powstały kolektory, nie oznacza, że ścieki nie będą wpływać do Wisły. Wystarczy mały deszcz i ścieki dalej będą spuszczane do Wisły – mówi informując, że ich przepustowość jest za mała.

Proces naprawy zepsutych pod Wisłą kolektorów potrwa bardzo długo. – Trzeba wejść w ten tunel, wybrać cały beton, rozebrać rurociąg, wywieźć wszystko tunelem, po czym wprowadzić właściwe rury, pospawać, pokleić – opisał.

Problem polega na tym, że kiedy przyjdzie zima i poważniejsze mrozy, most pontonowy na Wiśle będzie trzeba rozebrać. Waś nie sądzi, aby do tego czasu naprawiono kolektory. – Moim zdaniem się nie zdąży – rozkłada bezradnie ręce.

Są propozycje, by te rury podwiesić pod mostem północnym. Tu trzeba zasięgnąć opinii konstruktorów i projektantów tego mostu, czy to w ogóle możliwe. Pewnie jest możliwe, ale nie jest to operacja do wykonania ot tak. Jeśli chcemy zdążyć przed zimą, to roboty już powinny trwać, a nadal się nic nie dzieje – wskazuje opieszałość.

Inżynier Waś wskazywał również na wiele nieprawidłowości, które narosły przy budowie oczyszczalni „Czajka” przed laty. Stwierdził, że powinny się temu przyjrzeć odpowiednie służby, a być może należy powołać nawet komisję śledczą.

Na koniec zasugerował, że awaria „Czajki” to idealna okazja, by zweryfikować cały system zamówień publicznych. – Jak to jest możliwe, że ten przetarg wygrała firma, która zbankrutowała w trakcie budowy rurociągu podziemnego? Jak to się dzieje, że te przetargi wygrywają wyłącznie zagraniczne firmy? I to nadal trwa, a najnowszy przykład to autostrada i firma Astaldi – irytuje się Waś.

Źródło: tvp.info/nczas