
W Shirebrook w Anglii spłonął dom, w którym mieszkali Polacy. Wśród Polonii z tego miasta pojawiły się podejrzenia, że było to celowe podpalenie. – Wszystkie polskie domy płoną – napisał ktoś wrzucając do sieci zdjęcie z pożaru.
Shirebrook nazywane jest przez miejscowych „Małą Polską”, ze względu na wyjątkowo wysoką liczbę imigrantów z Polski. W mieście znajdziemy polskie bistro, sklepy spożywcze, i piekarnie.
Większość naszych rodaków przyjeżdża tu do pracy w „Sport Direct” – sklepie sportowym z odzieżą i butami znanych marek.
Od czasu głośnej sprawy Polaka skazanego za gwałt, nieprzychylne brytyjskie media rozpisują się o „problemie” jaki Shirebrook stanowi na mapie Anglii.
Negatywnie do polskich przybyszów jest również nastawiona część autochtonicznych mieszkańców miasta.
– Jest grupa młodych Brytyjczyków, nastolatków, takiej patologii, która poluje na nas. Ustawiają się w kilka osób w ustronnych przesmykach i prowokują, grożą, a zdarza się, że również biją i w niewybredny sposób każą wracać do Polski – powiedział dziennikarzom Polsat News pan Piotr.
– Wcześniej głośno było u nas o pobiciu Polaka. Złamali mu szczękę i nos – dodaje mężczyzna.
– Generalnie w Shirebrook Polakom żyje się dobrze, ale jest ta grupa nastolatków… – wyjawia dziennikarzom Piotr.
Według rozmówcy Polsatu ostatni pożar polskiego domu w Shirebrook powstał w wyniku celowego podpalenia.
– Ludzie opowiadali policji, że było czterech młodych mężczyzn. Wybili szyby kamieniami i wrzucili do środka koktajle Mołotowa. Podeszli z dwóch stron budynku – opowiada Piotr.
– Po wszystkim ktoś wrzucił zdjęcie z pożaru, pisząc: „wszystkie polskie domy w ogniu w Shirebrook” – powiedział Polsatowi Polak.
Śledztwo wciąż trwa. Na ten moment wiadomo jedynie tyle, że dotknięty pożarem budynek rzeczywiście był zamieszkany przez Polaków, ale nikt w wyniku pożaru nie ucierpiał.
Źródło: Polsat News