Andruszkiewicz ma problem z kampanią wyborczą. Mieszkańcy Podlasia „robią sobie jaja” z wiceministra

Adam Andruszkiewicz. Foto :PAP
Adam Andruszkiewicz. Foto :PAP
REKLAMA

Niewiele zrobił, chętnie korzysta z przywilejów władzy i zmieniał szyld ugrupowania, z którym trzyma. Tak dał się poznać Adam Andruszkiewicz, który na niezwykle bezczelnym podlizywaniu się władzy ma problem, by uzyskał płot na swoje bannery wyborcze.

Nie sposób oczekiwać efektów po zaledwie kwartale działalności – przyznały „Super Expressowi” służby prasowe ministerstwa cyfryzacji zapytane o działalność Andruszkiewicza.

REKLAMA

Dotychczas zasłynął z tego, że nie posiadając nawet prawa jazdy pobierał z naszych kieszeni pieniądze na benzynę do auta. Woził się też służbową limuzyną z narzeczoną.

Oczywiście bezkrytyczne podlizywanie się władzy przyniosło dla niego pewną korzyść. Dostał 10 miejsce na liście PiS w wyborach w okręgu białostockim.

Jednak ludzie nie zapomnieli jego „przemian” politycznych. Do Sejmu wszedł na sztandarze Kukiz’15 jako przedstawiciel środowiska narodowego. Szybko opuścił ugrupowanie, poprzez które został parlamentarzystą. Internauci w odpowiedzi na apel wiceministra Andruszkiewicza o udostępnienie płotów na bannery wyborcze odpowiedzieli po części pozytywnie, z tym że byli to ludzie ze Szczecina czy z Konina.

Natomiast mieszkańcy Podlasia zwyczajnie nie są mu przychylni. – Na początku pana kariery politycznej myślałem, że chce pan coś dobrego zrobić, stworzyć nową Polskę. I, że się pan nie sprzeda. Jak widać, myliłem się – napisał jeden z użytkowników Facebooka.

Nie wstyd panu? – pyta inny internauta z grafiką Ruchu Narodowego, z którego pochodzi Andruszkiewicz. – Adaś, zdradziłeś narodowców, swoich kolegów. Nie wybaczam – podsumowuje inna.

Źródło: se.pl

REKLAMA