Powraca sprawa zabójstwa Pawła Adamowicza. Dlaczego ratownicy medyczni nie przewieźli prezydenta do najbliższego szpitala?

Paweł Adamowicz. / Foto: PAP
Paweł Adamowicz. / Foto: PAP

Pracownicy służby medycznej nie przewieźli rannego prezydenta Gdańska do do najbliższego Szpitala Copernicus, tylko do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego. Lekarz Leonard Gross twierdzi, że była to kontrowersyjna decyzja, która mogła przesądzić o niepowodzeniu akcji ratowniczej.

Lekarz Leonard Gross złożył w tej sprawie list do prokuratury, dlatego śledczy mieli obowiązek ustosunkować się jakoś do jego opinii. Powołano specjalny oddział biegłych specjalistów z zakresu ratownictwa medycznego, którzy ponownie przyjrzeli się dokumentacji związanej z akcją ratunkową, podjętą w związku z atakiem nożownika na Adamowicza.

Otworzone po raz drugi śledztwo nie wykazało jednak żadnych uchybień, których w opinii Grossa mieli dopuścić się ratownicy. Wszystkie działania podjęte przez medyków były zgodne z wytycznymi Rady Europy.

Za słuszną uznano również decyzję o przewiezieniu rannego prezydenta do Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, a nie do najbliższego Szpitala Copernicus. Według biegłych placówka, do której przewieziony został Adamowicz, jako jedyna miała odpowiedni sprzęt, który dawał jakąkolwiek nadzieję na uratowanie samorządowca.

13 stycznia wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W., który wtargnął na scenę podczas koncertu – gdańskiego finału WOŚP. Adamowicz w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, gdzie następnego dnia zmarł.

Źródło: Radio Gdańsk/PAP/Nczas.com