
Nazwa płynu Lugola dobrze jest znana Polakom od czasu awarii elektrowni w Czernobylu. Teraz głośno o nim we Francji. Na terenach do 20 km od francuskich elektrowni jądrowych postanowiono rozszerzyć jego zapasy dla mieszkańców. .
Roztwór jodu opracowany przez Jeana Lugola w roku 1829, miał wtedy zabezpieczać dzieci przed promieniotwórczym izotopem jodu. Taki środek zapobiegawczy był już w użyciu, ale dotyczył tylko osób mieszkających do 10 km wokół 19 francuskich elektrowni atomowych.
Oznacza to zapas dawek jodu dla 2 milionów Francuzów tam mieszkających. Dodatkowe środki ochrony podjęto jeszcze w 2016 r. po wypadku w Fukushimie w Japonii. Teraz dodatkowo zainteresowanie jodem wzbudziły informacje o możliwych problemach z niektórymi elementami reaktorów w tych elektrowniach.
Preparaty jodowe są dostarczane do aptek, które dystrybuują je wśród ludności. Pochodzą one z centralnej składnicy farmaceutycznej francuskiego wojska. Mieszkańcy otrzymują do domów „recepty” na odbiór preparatu jodowego.
Rozciągnięcie strefy zagrożenia do 20 km oznacza dla przykładu w rejonie elektrowni jądrowej Gravelines w departamencie Nord wydanie pięciokrotnie większych ilości jodu, niż wcześniej. Mieszkańców ta sytuacja bardzo zaniepokoiła.
Na wypadek awarii zapasy jodu będą też magazynowane w urzędach publicznych. W Dunkierce leżącej niedaleko Gravelines dodatkowy jod ma się znajdować w ratuszu, domach starców, na obiektach sportowych i w placówkach kulturalnych.
Pierwsze świadome wspomnienie: obrzydliwy w smaku płyn Lugola w przedszkolu ("wszyscy dostaniecie lekarstwo") i dziwne poczucie, że wszyscy dookoła się czegoś boją. https://t.co/v35lfLhnli
— Michał Guz (@michal_guz) April 26, 2018
Źródło: France Inf