Polacy wyprawiają Niemców na tamten świat. Liczby robią wrażenie

Niemcy, śmierć, Polska Źródło: Pixabay, collage

„Puls Biznesu” donosi, że niemiecki rynek funeralny został prawie w całości przejęty przez Polaków. Dwóch na trzech niemieckich denatów wyprawia się na tamten świat w trumnach polskiej produkcji.

Zbigniew Lindner, założyciel i prezes firmy Lindner, czyli największego producenta trumien w Polsce i w Europie, uważa, że „polskie firmy przejęły ponad połowę tamtego rynku i wyparły z niego nawet niemieckich producentów, którzy mają już minimalne udziały rynkowe”.

Polskim firmom udało się „wstrzelić” w odpowiedni moment. Gdy rząd kanclerza Helmuta Kohla zlikwidował zasiłki pogrzebowe, to firma Lindner wprowadziła do Niemiec typ prostej i taniej trumny N.

Przed długi czas „eNki” były najpopularniejszymi trumnami na rynku naszych zachodnich sąsiadów i dopiero niedawno zostały zastąpione przez większe trumny, które zresztą też produkują Polacy.

Niemcy to idealny rynek dla firm z przemysłu pogrzebowego, co roku umiera tam 850-900 tys. osób. Dwóch na trzech niemieckich denatów wyprawia się na tamten świat w trumnach polskiej produkcji.

— W zeszłym roku mieliśmy prawdziwy boom. Hurtownicy, z którymi współpracuję, masowo wydzwaniali, błagając wprost o dodatkowe transporty. Oferowali ceny o 70-80 proc. wyższe niż zazwyczaj, byle tylko mieć towar w ciągu dwóch, trzech dni. Nigdy wcześniej nic podobnego mi się nie przydarzyło — mówi Roman Kubinka, który od lat sprzedaje trumny Niemcom.

Niemcy palą się do wykorzystywania polskich trumien

— Jeszcze kilka lat temu dwie trzecie pogrzebów w Niemczech miało tradycyjny charakter. Teraz większość, może nawet 60 proc., to kremacje — wyjaśnia Roman Kubinka redaktorom „Pulsu Biznesu”.

Mimo to, że skremowane zwłoki również są chowane w polskich trumnach, to moda na kremację zwłok działa na niekorzyść Polaków.

— Trumna kremacyjna zasadniczo różni się od trumny do pochówku tradycyjnego. Robi się ją ze znacznie tańszego, praktycznie surowego drewna, jest też pozbawiona wszelkich ozdób, wręcz ascetyczna. Marża producenta w tym przypadku praktycznie nie istnieje — mówi Jan Miller, właściciel firmy Stoltur, dużego wytwórcy trumien.

Przejęcie jakiejś gałęzi rynku w Niemczech przez Polaków jest oczywiście satysfakcjonujące, szkoda tylko, że wciąż przebijamy się jedynie dzięki niskim kosztom pracy.

Źródło: Puls Biznesu