Stonoga: „Nie wyszedłem z więzienia, ale z obozu koncentracyjnego, z Guantanamo. Wydano wobec mnie specjalną instrukcję i dawano pispasztet” [VIDEO]

Zbigniew Stonoga/fot. Facebook Zbigniew Stonoga
Zbigniew Stonoga/fot. Facebook Zbigniew Stonoga

Zbigniew Stonoga w pierwszym czacie na żywo z fanami po wyjściu z więzienia wyznał, jak był traktowany w więzieniu. Powiedział, że trzymano go w „w obozie koncentracyjnym, w Guantanamo”.

Zacznę od tego, że ja nie wyszedłem z więzienia. Wyszedłem z obozu koncentracyjnego, z Guantanamo. Wyszedłem z miejsca, w którym odebrano mi wszystko, co człowiekowi można odebrać. A wszystko to znaczy godność – powiedział Zbigniew Stonoga.

Wszedłem do więzienia 7 maja 2017 roku. I wyjść z niego miałem po roku, bo taki był wyrok dotyczący Leksusa. Już w pierwszych dniach doszło do sytuacji, kiedy po przyjęciu mnie przez policję zostałem pobity. Na dowód tego policja – jak nigdy wcześniej – opublikowała materiał wewnętrzny z monitoringu, na którym widać, że upadam gdzieś tam między stoły – dodał Stonoga.

Tak się zaczęła gehenna. Gehenna człowieka, który, mam o sobie takie mniemanie, chciał zwyczajnym, biednym ludziom pokazać, co oznacza solidarność. Co oznacza taka zwykła społeczna miłość międzyludzka. Co oznacza popularność i jak można ją wykorzystać ją do tego, żeby nieść pomoc – zapewnił znany biznesmen.

Podkreślił też, że „to więzienie było więzieniem nieprawdopodobnym”. – Od 1. dnia pobytu w więzieniu kierownik działu ochrony Paweł Kozieł wydał pisemną instrukcję dotyczącą Zbigniewa Stonogi, do której musieli stosować się wszyscy funkcjonariusze służby więziennej – powiedział Stonoga zapowiadając, że dziś można będzie ją obejrzeć.

W czasie mojego pobytu w więzieniu wykonano z moim udziałem transportów i wyjazdów na czynności procesowe łącznie 271. To oznacza, że przez 2 lata i 4 miesiące, 271 dni spędziłem w więźniarkach. […] Otrzymywałem 1,5 litra wody do picia, bochenek chleba i straszny pasztet. Pispasztet – zaznaczył.