Na lewicy cyrk Monty Pythona. Przyznaje to sam Włodzimierz Czarzasty

Monika Jaruzelska i Włodzimierz Czarzasty/Fot. PAP: Rafał Guz/PAP: Grzegorz Michałowski (kolaż)
Monika Jaruzelska i Włodzimierz Czarzasty/Fot. PAP: Rafał Guz/PAP: Grzegorz Michałowski (kolaż)

Na lewicy wrze po sporze pomiędzy Moniką Jaruzelską a pozostałą częścią partyjnej wierchuszki. Ostatnie wydarzenia, w które zaangażowała się również rzecznika SLD Anna Maria Żukowska, Włodzimierz Czarzasty porównał do cyrku Monty Pythona.

Zaczęło się od Jaruzelskiej, która nie ukrywała swojego żalu do SLD i Czarzastego. Poszło oczywiście o miejsce na liście wyborczej, a ściślej mówiąc – o brak miejsca.

Na łamach mediów Jaruzelska twierdziła, że miała osobiste zapewnienie od Czarzastego o jej starcie w wyborach parlamentarnych. Stało się jednak inaczej. W kolejnym wywiadzie zasugerowała, że to przez romans Włodzimierza Czarzastego i Anny Marii Żukowskiej.

Wszyscy twierdzą, że to osobista decyzja Włodzimierza Czarzastego, bo bliższa jego sercu jest Anna Maria Żukowska. Mężczyźni w kryzysie wieku średniego robią różne rzeczy. Jak widać, każdy Kazimierz ma swoją Izabel. Nie chcę tego tematu rozwijać, choćby ze względu na szacunek dla żony pana Czarzastego, kobiety mądrej, ciepłej i z klasą – mówiła w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”.

Pies nasikał do butów

Jaruzelskiej na Twitterze odpowiedziała rzecznik partii, Żukowska. – Rok temu na wspólnym kampanijnym spacerze z psami na Polu Mokotowskim z kandydatem na prezydenta Warszawy Andrzejem Rozenkiem pies pani Jaruzelskiej chciał zgwałcić moją (wysterylizowana, więc to dziwne) sunię. Kiedy ją wzięłam na kolana, podszedł i mi nasikał do butów. Jaki pies, taki pan – można przeczytać we wpisie umieszczonym przez Żukowską.

Teraz do sprawy odniósł się przewodniczący SLD, Czarzasty. – Proponowałbym pani Jaruzelskiej, żeby zajęła się inną partią, bo w SLD nigdy nie była. Decyzje ws. list to nasze suwerenne decyzje. Wypowiedzi sugerujące różne rzeczy ranią ludzi, ich rodziny. Trzeba mieć klasę, dystans, choć to trudne – mówił w programie „Tłit” na antenie „Wirtualnej Polski”.

Element obrażania ludzi zawsze się pojawiał, niestety na lewicy zawsze funkcjonował – szczerze wyznał Czarzasty. – Absurdalne sugestie, absurdalne reakcje. To cyrk Monty Pythona, który musiał się zdarzyć. To nie jest poziom, na którym chciałbym operować słowem – zamknął temat przewodniczący SLD w programie „Wirtualnej Polski”.