Paryż: zatrzymania, nieczynne stacje metra, utarczki z policją. Manifestują „żółte kamizelki”, przeciwnicy reformy emerytalnej i „obrońcy klimatu”

Żółte kamizelki kontra czerwone chusty w Paryżu. Foto: PAP/EPA
Żółte kamizelki kontra czerwone chusty w Paryżu. Foto: PAP/EPA

Do godziny 10 rano, policja zatrzymała w Paryżu 30 osób, wylegitymowała ponad 600. Stolica Francji jest w sobotę miejscem kilku różnych protestów. Manifestują tradycyjnie „żółte kamizelki” (XLV akt protestu), ale także związkowcy sprzeciwiający się reformie emerytalnej i „obrońcy klimatu”.

Centrum Paryża jest dla manifestacji zamknięte. Osoby tam się zbliżające są legitymowane przez policję, która kontroluje także zawartość torebek, czy plecaków.

W sektorze pomiędzy Madeleine a dworcem Saint Lazare zebrały się już setki osób. W pobliżu Opery policja użyła gazu. Wejścia na Pola Elizejskie pilnowane są także przez policjantów w cywilu.

Prefekt policji zmobilizował na sobotę w Paryżu 7500 funkcjonariuszy, „polewaczki” i pojazdy opancerzone żandarmerii. Całe dzielnice w centrum stolicy są już zamknięte od piątkowego popołudnia. Wyłączono z ruchu praktycznie wszystkie stacje metra w centrum miasta.

Po kilku tygodniach pewnej inercji protestów we Francji, zgodnie z oczekiwaniami, jesienią dochodzi do ich intensyfikacji. Swoją obecność w Paryżu anonsowali także anarchiści z „Czarnego Bloku”, więc zamieszki są tu dziś niemal pewne. Także środki prewencyjne zastosowane przez policję, chociaż mogą odstraszyć część ludzi, to innych doprowadzą raczej do radykalizacji.