
We francuskiej Żyrondzie działała sekta, której guru został niejaki Claude Alonso. Przybrał imię Zeusa i uznał się za Boga. Wykorzystując pewne elementy mitologii greckiej jednak dość twórczo ją rozbudował.
Teraz jest oskarżany o gwałt i nadużywanie słabości psychicznej wyznawców. Sekta osiadła w Gujan-Mestras (Gironde), nad zatoką Arcachon. Claude Alonso miał być panem Olimpu i żądał od wyznawców pełnego zaufania i czołobitności.
Wymiar sprawiedliwości podejrzewa go jednak, że wykorzystywał swój wpływ na adeptów sekty, by m.in. wykorzystywać ich seksualnie. Poza tym, przejmował też majątek wyznawców.
Guru kończy wkrótce 79 lat życia. Akt oskarżenia zarzuca mu wykorzystywanie słabości psychicznej i zmanipulowanie pięciu kobiet i zgwałcenie trzech z nich, w tym swojej… własnej córki.
Claude Alonso to gent nieruchomości na emeryturze. Był dwukrotnie rozwiedziony, ale w końcu zorganizował swój „Olimp” głównie z kobietami. Do mitologii włączył wiarę w UFO, czy posiadanie rzekomej mocy uzdrowicielskiej.
Zainteresowanie sektami i ezoteryką przejawiał już od dawna. Wcześniej wybudował sobie szklaną piramidę i zainstalował tam swoje biuro dyrektora. W końcu zbankrutował, ale zdążył jeszcze wyczyścić konto swojej pierwszej żony.
W Gujan-Mestras, gdzie osiedlił się na początku 2000 roku, Claude Alonso przyjmowałdo sekty kobiety, którym nadawał nowe imiona – Hestia, Demeter, Kore, czy Artemida. Sam przyjął imię Zeusa. Wieczorami organizował „nabożeństwa” w małych grupach, a w „świątyni” zawiesił tandetne atrybutu w rodzaju berła, miecza, kryształowej kuli, tablic praw i swoimi… portretami.
Zeus zasiadał na tronie przed klęczącymi poddanymi i wygłaszał im „nauki” do późnych godzin nocnych. Miał być depozytariuszem słowa „Niewidzialnej Rady Najwyższej”. Uzupełnieniem tej „liturgii” były oparte na seksie bachanalia.
Seks miał prowadzić do „idealnego orgazmu”, który ładował Zeusa energią i pozwalał oddalać od ludzkości wizję apokalipsy. Do namawiania na seks wyznawczyń służyły też informacje o katastrofach naturalnych. Po wybuchu islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull i katastrofie w elektrowni nuklearnej w Fukuszimie, twierdził, że to przez lenistwo odpowiednich boginek i wymagał od nich dodatkowego seksu (w sumie dobrze, że nie znał wielu informacji naszego portalu).
Do wykorzystywania seksualnego kobiet służyło też podawanie im „świętego napoju”. Po zbadaniu okazało się, że była to mieszanka czerwonego wina z silnym lekiem psychotropowym o nazwie Lexomil, a także męskim nasieniem i krwią menstruacyjną kobiet.
Ześwirowany Zeus utrzymywał wspólnotę ze sprzedaży nieruchomości należących do „wiernych” i nawiania ich do zaciągania pożyczek w bankach. Społeczność czerpała też dochody z lekcji tańca i śpiewu, których udzielał jego córka. Była ona gwałcona, lez też używana jako „przynęta” do poszukiwań nowych adeptek na lesbijskich stronach internetowych. Sprawa się rypła, kiedy córka w końcu uciekła ze „wspólnoty” i zgłosiła się ze skargą na posterunek.
Sekty działają na świecie do wielu lat, ale wg francuskich specjalistów, tak karykaturalnej grupy jeszcze nie spotkano. Claude Alonso zaprzecza jakiejkolwiek formie przymusu i stosunkom seksualnym z córką. Ze względu na wiek i stan zdrowia od 2017 r. guru pozostaje na wolności pod kontrolą sądu. Rozpoczęcie procesu planowane jest na rok 2020. Jeśli Zeus zachowa zdrowie…
Źródło: Le Parisien