
W dyskusjach o legalizacji aborcji jej zwolennicy szermują zawsze hasłem setek tysięcy kobiet mających podobno nielegalnie zabijać nienarodzone dzieci za granicą. Metoda dyskusji za pomocą narzucania dużych liczba ma sugerować, że rozmiar jakiegoś zjawiska jest już… normą.
W rzeczywistości liczby te trzeba dzielić co najmniej przez 10. W parlamencie Francji trwa debata nad ustawą bioetyczną, która zakłada dostępność sztucznego zapładniania (PMA) dla kobiet samotnych i żyjących w parach lesbijskich. Argumentem za taką dostępnością posiadania dzieci przez pary, które nie tworzą rodzin, ma być fakt, że we Francji podobno 200 tys. dzieci wychowywanych jest już przez homoseksualnych rodziców.
Teza taka ma pokazywać, że „homorodzicielstwo” jest już faktem. Dane takie podał deputowany prezydenckiej partii LREM Guillaume Chiche. Podchwycili i inni. Tymczasem jest to kompletny fałsz zaczerpnięty właśnie z propagandy lobbystów LGTB.
Takie dane pojawiły się w informacjach kolportowanych przez „Stowarzyszenie rodziców i przyszłych rodziców gejów i lesbijek” (APGL) w debacie publicznej w 2013 r., przy okazji dyskusji nad pomysłem homoślubów. Dane podawane przez APGL są mocno naciągane i zmanipulowane.
Na swojej stronie internetowej stowarzyszenie twierdziło, że „co najmniej 200 000 dzieci dorasta dziś w rodzinie homo-rodzicielskiej we Francji”, ale jeszcze sześć lat temu, w innej publikacji, twierdzili, że „ we Francji ponad 300 000 dzieci mieszka w domach, w którym przynajmniej jedno z rodziców jest homoseksualistą”. Propaganda i dane z sufitu…
APGL wyjaśnia, że jest to połączenie tezy Kinseya o 4% homoseksualistów w populacji USA oraz oraz francuskiego sondażu z 1997 r., wskazującym, że 7% homoseksualistów jest ojcami, a 11% matek to lesbijski.
W rzeczywistości obliczenia Kinseya z przełomu lat 40. i 50. ub. wieku nie mają waloru naukowego i są od dawna krytykowane (ostatnie badania mówiły o 2,8 proc. w USA). Poza tym nie można ich przenosić automatycznie na Francję. Z kolei na podstawie sondażu z 1997 trudno zakładać, że wszystkie takie osoby zostały rodzicami, itd. Metodologia od czapy.
Podaną liczbę krytykują nawet media związane z obozem rządzącym. Przywołuje się tu i tak bardzo szacunkowe dane Instytutu Statystyki INSEE, wg którego około 31 000 dzieci może mieszkać z parą osób tej samej płci, w tym dotyczyć to może 26 000 nieletnich dzieci. Czyli jednak te liczby trzeba dzielić przez 10.
Badania z ub. roku INSEE mówią, że we Francji żyje 133 tys. par homoseksualnych, z czego 14% ma dzieci z poprzednich związków heteroseksualnych (wliczono w to także dzieci spędzające czas raz u jednego, raz u drugiego rodzica). Jest tu duża przewaga kobiet.
Zdarzają się także samotni rodzice, którzy mogą być homoseksualni, ale i tak dane środowiska LGTB są po prostu bzdurami. Liczba jest przerażająca. Jednak nawet zwielokrotniana nie może być traktowana jako jakaś norma. Propagandziści „postępu” wykorzystują zresztą manipulację statystykami niemal w każdym przypadku.
Źródło: France Info