U nas tylko marsze, a we Francji?! Minister zdrowia z okazji „dnia bezpiecznej aborcji” obiecuje ułatwienia w zabijaniu nienarodzonych

francuska minister zdrowia A. Buzyn Fot. YT

Aborcję nazywaną we Francji miłym dla ucha skrótem IVG (dobrowolne przerywanie ciąży) można będzie już na początku 2020 roku „praktykować” w centrach zdrowia, a ułatwiony dostęp do aborcji będzie kryterium oceny szpitali i ich finansowania – obiecuje minister zdrowia.

Minister Agnes Buzyn złożyła takie obietnice z okazji „międzynarodowego dnia prawa do bezpiecznej aborcji”. Ogłosiła przy tym szereg środków, które mają ułatwić zabijanie nienarodzonych dzieci w każdym regionie Francji.

Wg. badania regionalnych agencji zdrowia (ARS) średnie oczekiwanie pomiędzy wyrażeniem woli zabicia swojego dziecka, a zabiegiem wynosi 7,4 dnia, ale w zależności od regionu waha się średnio od 3 do 11 dni.

We Francji zniesiono nie tak dawno tzw. „tydzień refleksji”, który dawał kobiecie szansę na spokojne przemyślenie takiego kroku, podejmowanego często bezrefleksyjnie, pod wpływem emocji na wieść o zajściu w ciążę. Teraz ma się to jeszcze bardziej skrócić.

Państwo wydało duże pieniądze, by w kraju nie było już okolic, gdzie istnieje trudność z dostępem do aborcji. Teraz nawet oceny i finansowanie szpitali będą podlegały kryterium w postaci wykonywania śmiercionośnych zabiegów.

Zgłoszenia chęci aborcji mają być traktowane priorytetowo, a ministerstwo przeznaczy dodatkowe środki na kształcenie lekarzy-aborcjonistów.

Pani Buzyn mówi: „zawsze będę zwracała uwagę na dostępność aborcji, bo jest to fundamentalne prawo, a kobiety muszą być przyjmowane w warunkach spokoju i bezpieczeństwa, których potrzebują”.

Z okazji „dnia aborcji” we Francji urządzono też demonstrację w Paryżu pod szpitalem Tenon w dwudziestej dzielnicy. Gdyby zjawili się tam zwolennicy ochrony życia poczętego trafiliby pewnie do aresztu za zamach na owe „fundamentalne” prawo nowej cywilizacji śmierci.

Źródło: L’Express/ AFP