
Sondaż Ifop opublikowana dzisiaj w „Journal du Dimanch” podaje, że zmarły w czwartek w wieku 86 lat Jacques Chirac, był jednym z najlepszych prezydentów Republiki i może mu dorównać tylko gen. Charles de Gaulle.
Wystarczyło zaledwie kilka dni, a notowania Chiraca poszybowały tylko z tego powodu, że umarł, a o umarłych nie mówi się źle. Jego bilans to stagnacja gospodarki, strajki paraliżujące życie kraju, a na koniec wyrok skazujący za fikcyjne zatrudnianie partyjnych kolegów w merostwie Paryża.
Teraz Jacques Chirac jest uważany przez 30% Francuzów za najlepszego prezydenta V Republiki (wzrost o 20% od 2013 roku). Tyle samo ocen „najlepszego prezydenta” otrzymał de Gaulle. W tym sondażu podobna ocena François Mitterranda spadła z 28 do 17%.
Co ciekawe, za najlepszego prezydenta Francji Chiraca uważa 39% wyborców lewackiej Zbuntowanej Francji i 32% Zjednoczenia Narodowego. Wśród elektoratu centroprawicowych Republikanów (spadkobiercy RPR), czyli rodzinnej partii Chiraca, takie oceny wystawiło mu tylko 25%, a więszość preferuje jako najlepszego prezydenta jednak Charlesa de Gaulle’a (48%).
Chirac jest częściej wybierany przez osoby poniżej 35. roku życia (47%), czyli te, które praktycznie jego rządów właściwie nie doświadczyły. Wyniki wydają się nie tyle obiektywną oceną jego rządów, co ilustracją wpływu tradycyjnych mediów i ich olbrzymiego wpływu na opinię publiczną.
Za najlepszego spadkobiercę Chiraka uważany jest Alain Juppé (62%), a za najważniejsze dokonania jego prezydentury sprzeciw wobec wojny w Iraku (71%), zniesienie służby wojskowej (41%) i… ekologia, z którą w tamtym czasie pomimo przemówienia w Johannesburgu w 2002 r., raczej prezydenta głównie nie kojarzono (33%).
Źródło: JDD