
Stowarzyszenie Przyjaciele Pałacu Tokio, które mieści się we Francji skupia członków z 30 krajów, zajmuje się sztuką nowoczesną i organizowaniem wystaw i ekspozycji w salach Palais de Tokyo na Avenue Wilson w XVI dzielnicy Paryża, niedaleko Placu Trocadero i wieży Eifella. Pałac Tokio mieści największą kolekcję sztuki współczesnej w Europie. Jego szefem jest Bernard Chenebault, ale już… niedługo.
Stowarzyszenie jest instytucją prestiżową i działa pod patronatem ministerstwa kultury. Prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Pałacu Tokio Chenebault właśnie został zdymisjonowany Emmę Lavigne, dyrektora Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Poszło nie o gusta artystyczne, ale o znaną „działaczkę klimatyczną” Gretę Thunberg.
Bernard Chenebault skomentował mocno na Facebooku Slate’a zatytułowany „Jeśli Greta Thunberg koncentruje się na nienawiści, to dlatego, że odeszła od tego, kim być powinna”. Chenebault napisał: „Nie jestem ani głuchy, ani głupi i słyszę to, o czym wszyscy mówią od lat, ale forma działania tej szalonej kobiety rozpala pokłady nienawiści w naszym społeczeństwie, które już i tak atakowane złymi uczuciami ze wszystkich stron. Musimy ją odstrzelić”.
Były już prezes, któremu chyba puściły nerwy, w innym tweecie napisał jeszcze „Mam nadzieję, że jakiś wykolejeniec ją odstrzeli”. Treść tych komentarzy wywołała rzecz jasna falę oburzenia. Uznano to nawet za „otwarte podżeganie do morderstwa w sieci społecznościowej”. Bernard Chenebault odpowiedział lakonicznym „tak” i stanowiło to gwóźdź do trumny jego kariery zawodowej.
Bernard Chenebault umieścił, co prawda później przeprosiny za „całkowicie nieodpowiednie słowa o Grecie Thunberg” i zapewniał, że „nie wzywa do zamordowania a Grety Thunberg”, ale było już za późno.
Najpierw Zgromadzenie Ogólne Przyjaciół Palais de Tokyo zapowiedziało, że zbierze się jak najszybciej, aby przystąpić do wyboru nowej osoby prezesa, a później przyszła jeszcze decyzja dyrekcji Muzeum o uznaniu go za persona non grata w tej instytucji.
Źródło: Le Parisien