
Przed wejściem do katedry warszawsko-praskiej św. Floriana na jej ogrodzeniu pojawiły się swastyki oraz obraźliwe napisy. Katedra pw. św. Michała Archanioła i św. Floriana Męczennika w Warszawie nie po raz pierwszy jest celem ataku różnych środowisk – zauważa jej proboszcz ks. Bogusław Kowalski.
Na murku namalowano mazakiem swastyki. Wygląda to na zwykłe, bezmyślne chuligaństwo, ale ks. Kowalski wskazuje na pewien schemat i przyzwolenie na ataki na Kościół. Przekłada się to w głowach niedojrzałych ludzi np. na skojarzenia z „katofaszyzmem” i innymi epitetami wykuwanymi przez niedouczone historycznie lewactwo.
„Funkcjonuje w wielu środowiskach przekonanie, że Kościół i tak nic nie zrobi” – mówi ks. Kowalski i chyba ma rację. Lewactwo jest coraz odważniejsze, jeśli jest przekonane o swojej bezkarności.
Katedra warszawsko-praska padła ofiarą wandalizmu. Przed wejściem do świątyni na elementach ogrodzenia pojawiły się namalowane znaki przypominające swastyki oraz obraźliwe napisy. @Diecezja_DWP >>https://t.co/x04v7PbfBE pic.twitter.com/CfIv2ueNrM
— Radio Warszawa (@RadioWarszawa) October 1, 2019
Nawet jeśli jednak potraktować to jako zwykły wandalizm, to może warto zająć się przywróceniem prawa. W Nowym Jorku zaczęto walkę o bezpieczeństwo miasta właśnie od grafitti i tagów. Słynne plakaty z małolatem ze sprayem w ręku, który stoi przed sądem, ostrzegały – „to jest przestępstwo!”. Z tym, że Trzaskowski, to przecież nie Giuliani…
Tymczasem od rzemyczka do koziczka. W marcu tego roku w tej samej katedrze doszło do werbalnego ataku na ks. proboszcza Bogusława Kowalskiego, w którym brała udział znana feministka Elżbieta Podleśna, która m.in. zasłynęła… obroną sądów.
Źródło: Radio Warszawa/ Do Rzeczy