Atlantycka wojna celna niepokoi Paryż, który chce poparcia w sporze z USA całej UE. Francuscy eksporterzy proszą o rozejm

Emmanuel Macron. / foto: PAP
Emmanuel Macron. / foto: PAP
REKLAMA

Początek „wojny handlowej” między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską ogłosiła już rzecznik rządu francuskiego Sibeth Ndiaye. Po korzystnym wyroku WTO Stany Zjednoczone nakładają 18 października na europejskie towary cła w wysokości 7,5 miliarda dolarów (6,8 miliarda euro).

Chodzi o dotacje europejskie dla konsorcjum Airbusa kosztem konkurencyjności dla Boeinga. Wyrok Organizacji Handlu zapadł po 15 latach, a prezydent Trump skomentował go określeniem „piękne zwycięstwo”.

REKLAMA

Natychmiast nałożył cła wyrównawcze, a karne taryfy oznaczają 10% na europejskie samoloty, 25% na wina, whisky, sery, kawę i oliwki. Najbardziej ucierpią Francuzi.

Waszyngton oskarżył o nieuczciwe praktyki handlowe wobec Boeinga Francję, Niemcy, Wielką Brytanię i Hiszpanię, które udzielały dla Airbusa nielegalnych dotacji i wprowadzone restrykcje dotyczą właśnie tych krajów.

Powstaje problem jak zareaguje teraz Unia Europejska? W WTO jest kontr-skarga UE na USA o dotacje w wysokości 19,1 miliarda dolarów subwencji przyznanych Boeingowi przez rząd Stanów Zjednoczonych. WTO uznało tą skargę, ale wysokość sankcji, które Europa będzie mogła nałożyć na import z USA będzie znana dopiero na początku 2020 r.

Być może dlatego Bruksela nie będzie jeszcze się teraz spieszyć z kontr-sankcjami. Francuski minister gospodarki i finansów Bruno Le Maire powiedział, że UE pracuje nad „obniżeniem napięcia” i uniknięciem wojny celnej, zwłaszcza w kontekście rosnącej konkurencji lotniczej ze strony Chin.

Le Maire dodał jednak, że jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się nałożyć sankcje od 18 października, „będzie to błąd gospodarczy i polityczny” i „będziemy gotowi, wraz z naszymi europejskimi partnerami, zareagować stanowczo”.

Może to być napinanie muskułów, bo jaki interes w wojnie ekonomicznej z USA mają pozostałe z 28 krajów? Najbardziej zaniepokojona sankcjami jest Francja, bo wino i sery należą do produktów objętych cłem w wysokości 25%. Tymczasem rynek amerykański to ważny odbiorca tych produktów.

Francuska Federacja Eksporterów Win i Alkoholi już wezwała władze francuskie i europejskie do wynegocjowania porozumienia. Duże obawy o przyszłość wyraziła Lactalis, główna francuska grupa produktów rolno-spożywczych.

Źródło: France Info

REKLAMA