Jak Polska zapłaci za wojnę handlową pomiędzy USA, a Chinami. Koniec z „marzeniami” o sieci 5G?

Sieć 5G. fot. publicdomainpictures.com
Sieć 5G. fot. publicdomainpictures.com

Zbliża się czas podjęcia decyzji dotyczącej dostarczenie infrastruktury 5 G dla rozwiązań komunikacyjnych, tymczasem nic nie wskazuje, by rząd potrafił wyplatać się z pułapki, w którą wpadł i przestał być zakładnikiem amerykańskich interesów. Wiele świadczy o tym, że staniemy się ofiarą wojny handlowej pomiędzy USA, a Chinami i na lata pozbawimy się możliwości budowy sieci 5 G.

Dziś już można oceniać efekty wizyty wiceprezydenta Pence’a, który przyjechał w zastępstwie Donalda Trumpa. Po raz kolejny potwierdziliśmy, że wydamy miliardy na zakup F-35 i stacjonowanie wojsk amerykańskich w Polsce. O ile można tego bronić, wskazując na potrzeby obronne, to nie ma wątpliwości, że Amerykanie robią interes, a my żadnego.

Gorzej. Podpisaliśmy „Memorandum of Understanding”, które rządowi polskiemu wiążą ręce przy wdrożeniu infrastruktury 5G i w praktyce zobowiązują do korzystania z dostawcy, którego za”właściwego” uzna rząd USA.

Memorandum wymaga m.in. weryfikacji czy dostawca infrastruktury 5G jest kontrolowany przez obcy rząd bez możliwości odwołania się do niezawisłego sądu, czy ma przejrzystą strukturę własności, w swojej historii, wykazywał się etycznym postępowaniem korporacyjnym oraz, czy podlega on porządkowi prawnemu, który zapewnia przejrzystość działalności firm.

Na świecie jest 3 liczących się dostawców, którzy mają około 75% rynku. Dwóch z nich to firmy chińskie: ZTE i Huawei. Ten pierwszy właściwie został już wyeliminowany i stał się ofiarą nie tylko wojny handlowej pomiędzy USA i Chinami, ale też konfliktu Amerykanów z Iranem. Producent został oskarżony o dostarczanie wbrew sankcjom infrastruktury telekomunikacyjnej m.in. reżimowi ajatollahów.

Z kolejną firmą – Huawei administracja amerykańska toczy zaciekła wojnę zarzucając, iż jego produkty i technologie służą celom szpiegowskim i w istocie jest ona kontrolowana przez chiński rząd. Jednoznacznych dowodów na „szpiegowską” działalność nie ma, ale rząd polski przyjął amerykańską „narrację” Dowodzi tego m.in. to, że żaden z chińskich dostawców nie został zaproszony do testów technologii LTE 450 na potrzeby polskiego przemysłu energetycznego.

Trzecim liczącym się dostawcą jest szwedzki Ericsson. Tymczasem w ostatnich dniach okazało się, że firma utworzyła gigantyczną rezerwę wysokości 1,22 miliarda dolarów na okoliczność ewentualnego zawarcia ugody z rządem USA. Chodzi o oskarżenia o korupcję której szwedzka firma miała się dopuszczać działając m.in. w Arabii Saudyjskiej, Chinach, Dżibuti, Indonezji, Kuwejcie i Wietnamie.

To, iż sytuacja jest dla szwedzkiego dostawcy poważna świadczą choćby słowa prezesa Ericssona Borje Ekholma, który potwierdził, iż Amerykanie już w 2013 roku ostrzegali firmę przed nieetycznym zachowanie. Mimo to korupcyjne działania miały trwać aż do połowy 2017 roku. Dochodzenia prowadzą Departament Sprawiedliwości USA i nadzór nowojorskiej giełdy.

Jeśli więc uwzględnić zapisy w podpisanym z Amerykanami przez premiera Morawieckiego Memorandum mówiące o etycznym zachowaniu firmy w przeszłości, to pokazuje się, że praktyce i Ericsson jest wyeliminowany.

Pozostaje Nokia, która jest największym z „drobnych” dostawców infrastruktury 5G. Tymczasem zasoby jej jak i pozostałych firm w praktyce nie wystarczają by obsłużyć taki kraj jak Polska.

Potrzeba know-how, patentów i ogromnych mocy produkcyjnych, żeby nadążyć za rosnącym rynkiem 5G. Jakkolwiek Nokia by się nie starała, sama nie jest w stanie podołać popytowi, a to może oznaczać stagnację i drożyznę na rynku infrastruktury telekomunikacyjnej, co bezpośrednio przełoży się na brak gospodarczej innowacyjności i wysokie koszty dla końcowych użytkowników, czyli nas samych. W skrócie mówią, jeśli którykolwiek z mniejszych dostawców wygra przetarg na wdrażanie 5G w jakimś kraju, to nie ma wytaczających mocy przerobowych, by budować infrastrukturę w kolejnym – o takich potrzebach jak Polska.

Rząd PIS jest świetny w deklaracjach i snuci wizji. Także na temat technologii 5 G.

„Wdrożenie tej technologii to przede wszystkim możliwość podłączenia do sieci coraz inteligentniejszych sprzętów codziennego użytku. Dzięki tysiącom czujników miasta będą mogły bardziej racjonalnie zarządzać infrastrukturą i wydatkować środki na rzeczywiste potrzeby. Wkrótce sieć 5G stanie się kręgosłupem naszych gospodarek. Rząd Prawa i Sprawiedliwości już dzisiaj wychodzi naprzeciw tej rewolucji. Zakładamy, że już w 2020 roku w dwóch miastach w Polsce, a do końca 2023 roku w większości miast będzie działać sieć 5G” – czytamy w rządowym dokumencie.

Na razie wszystko wskazuje na to, że wdrożenie 5G opóźni się bardzo i to gównie ze względu na bardzo uległo postawę rządu PiS wobec Amerykanów.