PiS się niczego nie nauczył. Odpalili taśmy Neumana, a ten powinien już zacząć… kroić cebulę

Sławomir Neuman/ PAP: Tytus Żmijewski
Sławomir Neuman/ PAP: Tytus Żmijewski

Piątek jest praktycznie ostatnim dniem, w którym można jeszcze odpalić „kompromaty”. Tak mówi logika. Ostatni weekend przed ciszą wyborczą, kilka dni na „przetrawienie” dla widzów i odbicia ich śladu w kończących kampanię sondażach. Kiedy w piątek rano w TVP pojawiły się taśmy Neumana zdziwienia więc być nie powinno.

Taśmy dotyczą kuchni politycznej przed wyborami samorządowymi. Sporo tu cynizmu, bluzgów, są i ciekawe wyznania, że ze wszystkich samorządowców z kłopotami prawnymi w owym czasie, kajdanki czekać mogą przede wszystkim na…. Adamowicza.

Spotkanie Neumanna z lokalnymi działaczami PO z Tczewa miało miejsce pod koniec 2017 r. w Gdańsku i dotyczyło zapewne układania list przed wyborami samorządowymi. Ciekawe są ich „techniki”, bo polityk PO stawia tezę, że zarzuty prokuratorskie mogą pomagać wygrać wybory, jeśli przedstawi się je jako zemstę PiS.

Neumann zapewnił, że partia stanie murem za wszystkimi, którzy mają problem z prawem, ale warunkiem jest członkostwo w partii. W sumie nic nowego. Plusem jest, że skończyły się czasy „my nie ruszamy was, a wy nas”, chociaż nie do końca. Minusem – społeczne przyzwyczajenie do faktu, że w polityka taka już być musi.

PO na razie broni się „tradycyjnie”. Padają hasła „prywatna rozmowa”, „bezprawne podsłuchy”, czy znany jeszcze z czasów propagandy sowieckiej sposób na – „a u was biją Murzynów!”. Jak dotąd najlepiej w takich przypadkach sprawdziło się zagranie „na litość”. Złapana z łapówką w ręku posłanka PO Beata Sawicka po prostu się popłakała i zamiast pociągnąć partię w dół, jeszcze dodała jej kilka punktów popularności.

Idę przed telewizor i czekam na zalanego łzami Neumana. Może nie wie, ale może jeszcze wyniki tych wyborów odwrócić…