Czy terroryści infiltrują już francuskie służby? Szokujące kulisy krwawego ataku w „sanktuarium” sił bezpieczeństwa

REKLAMA

Francuskie media odtworzyły już przebieg zamachu w siedzibie paryskiego wywiadu policji. Był to prawdziwy rajd terrorystyczny przez cały budynek. Na pierwszym piętrze budynku prefektury Mickael Harpon zaatakował po raz pierwszy.

Obiektem ataku stali się tu dwaj policjanci i pracownik administracji. Dwaj pierwsi zostali ranieni śmiertelnie. Byli to Damien E., 50-letni major pracujący w Dyrekcji Wywiadu Prefektury Policji w Paryżu (DRPP) oraz Brice L., 38-letni policjant. Udało się przeżyć urzędnikowi DRPP Anthoniemu L., lat 38.

REKLAMA

Napastnik wybiegł następnie na klatkę schodową C, gdzie natknął się na dwie kobiety. Jedna została zabita, druga jest ciężko ranna. Były to 39-letnia policjantka Aurelia T. z Departamentu Bezpieczeństwa (DSPAP) oraz urzędniczka administracyjna. Zabita policjantka miała dwóch synów.

Terrorysta wybiegł następnie na podwórze prefektury, gdzie ranił w ramię kolejnego policjanta. Dobiegł jeszcze do bramy wyjściowej, gdzie został zastrzelony przez młodego funkcjonariusza, który przy ochronie budynku odbywał swój policyjny staż.

Początkowo wmawiano, że zamachu dokonał pracownik administracyjny z problemami w pracy, który mógł być niezrównoważony. Teraz jednak mówi się już o zamachu terrorystycznym o możliwym podłożu islamistycznym.

Mikhael Harpon pochodził z Martyniki, nawrócił się na islam. Sąsiedzi mówią, że w nocy, w przeddzień ataku z jego mieszkania dochodziły okrzyki „Allah Akbar”, a rano widziano go jak szedł w islamskim stroju do meczetu.

Od piątku śledztwo prowadzone jest w kierunku „zamachu terrorystycznego na przedstawicieli władzy publicznej”. Do śledztwa włączono Krajową Prokuraturę Antyterrorystyczną (Pnat).

Żona napastnika, muzułmanka, została umieszczona na 96 godzin w areszcie policyjnym i jest przesłuchiwana. Mickaël Harpon miał jej mówić, że „miał wizje i słyszał głosy”. Mąż miał jej też mówić, że „rozmawiał z nim Allah i prosił o działanie”.

Następnego ranka zamachowiec pojawił się w pracy, w dziale informatycznym Dyrekcji Wywiadu (DRPP). Miał wyjść na krótko z pracy i kupić wtedy nóż ceramiczny, który udało mu się wnieść do budynku pomimo kontroli. Mickaël Harpon wysłał też do swojej żony SMS-a z informacją o zakupie noża, a ta odpisała: „Tylko Bóg cię osądzi”.

W telefonie zamachowca znaleziono kontakty z krewnymi, którzy są wyznawcami radykalnego odłamu islamskiego salafitów. Teraz okazuje się, że po ataku na redakcję „Charlie Hebdo” w 2015 miał on stwierdzić w pracy, że „zrobiono dobrze”. Jego kolega doniósł do przełożonych, ale śladu tego incydentu w raportach nie znaleziono. Jego koledzy z pracy twierdzą jednak, że nie zaobserwowali u niego oznak radykalizacji.

Poza zatrzymaniem żony, przesłuchano też barat i siostrę zamachowca. Teoria ataku islamistycznego jest obecnie przez śledczych uprzywilejowana. Nie wyklucza się, że mógł nawiązać kontakty z radykałami.

Jest to jednak bardzo dotkliwe dla wizerunku francuskich służb specjalnych i pokazuje, że wyznawcy islamu, którzy pracują w strukturach państwa, nie zawsze muszą być lojalni. Szef paryskiej policji, Didier Lallement, zwrócił się do rodzin ofiar mówiąc: „Ta tragedia jest tym bardziej okropna, że ​​miała miejsce wewnątrz prefektury i została przeprowadzona przez ‘jednego z nas’”.

Na prefekturze panuje szok. Atak dokonany w „sanktuarium” sił bezpieczeństwa wywołał debatę na temat radykalizacji w służbach publicznych i infiltracji islamistów w samym centrum działania państwa.

Zszokowani są też pracownicy wywiadu, policji i kontrwywiadu. Na paryskiej prefekturze powołano komórkę medyczno-psychologiczną dla pracowników. Z pomocy psychologów skorzystało już 179 osób.

REKLAMA