
„Nie ma przypadków, są tylko znaki” – mawiał warszawski kapłan, ks. Bronisław Bozowski. W czasie Mszy św., którą papież Franciszek odprawiał w piątek wieczorem w bazylice Świętego Piotra, na posadzkę spadły nagle z sufitu fragmenty tynku.
Można to uznać za przypadek, ale czas i miejsce tego wydarzenia można też potraktować jako właśnie jako „znak”. Zresztą nie pierwszy w Watykanie od czasu pontyfikatu Franciszka (słynne błyskawice nad bazyliką). Nikomu się nic nie stało, ale warto się zastanowić.
Po odpadnięciu tynku na wszelki wypadek ewakuowano część skrzydła bazyliki. Papież w czasie tej Mszy udzielał święceń biskupich czterem dostojnikom. Rejon katedry, gdzie doszło do tego incydentu odgrodzono.
Ciekawe, czy ten drobny w sumie wypadek, ale dość znamienny, wywoła refleksję katolików, ale i samego następcy św. Piotra. W końcu „początek końca” ma się objawiać właśnie przez znaki.
Źródło: TVP Info