Wojna o wodę. Etiopia chce postawić tamę na Nilu, więc Egipt żąda międzynarodowej mediacji

Nil Błękitny Fot. Wikipedia
REKLAMA

Powstaje kolejny punkt zapalny na mapie świata, a jego przyczyną jest woda, a konkretnie plany postawienia tamy na Nilu przez Etiopię. 4 października w Chartumie w Sudanie odbyły się negocjacje pomiędzy Egiptem i Etiopią na temat wielkiej zapory na Nilu (zwanej „Hidase” w Etiopii i „Nahda” w Egipcie), które zakończyły się fiaskiem.

Egipt wzywa teraz do międzynarodowej mediacji. Trójstronne negocjacjach z udziałem Sudanem weszły w impas. Delegacja Etiopii miała odrzucić wszystkie propozycje uwzględniające interesy wodne Egiptu, który obawia się, że budowa Wielkiej Niebieskiej Tamy na Niebieskim Nilu, zapoczątkowana jeszcze w 2012 r., ograniczy przepływ wody. Zasoby wodne Egiptu opierają się w 90% na zaopatrzeniu z Nilu.

REKLAMA

Kair niepokoi się zwłaszcza tym, że Addis Abeba nie określiła ilości wody, która będzie odprowadzana z utworzonego zbiornika. Egipt chce, by było to, co najmniej 40 miliardów metrów sześciennych wody rocznie. Egipt jest „zdeterminowany, aby bronić swojego prawa do wody” – zapowiedział prezydent kraju Abdel Fattah al-Sisi i brzmi to groźnie.

Władze egipskie poprosiły także Stany Zjednoczone o odegranie „aktywnej roli” w rozwiązaniu tego sporu i przełamania impasu. Z kolei etiopski minister ds. wody i energii Seleshi Bekele twierdzi, że impasu nie ma, a prośba o międzynarodową mediacje to „nieuzasadnione zaprzeczenie postępów negocjacji”.

Błękitny Nil, który ma swoje źródło w Etiopii, łączy się z Białym Nilem w Chartumie, tworząc Nil właściwy, który przecina Sudan i Egipt i wpada do Morza Śródziemnego. Tama w Etiopii ma być największą afrykańską elektrownią wodną, która będzie produkować 6000 megawatów.

Źródło: France Info Afrique

REKLAMA