Konfederacja przeciwko czerwonej propagandzie. Bosak: „Ich celem nie jest żaden pluralizm”

Krzysztof Bosak. Foto: PAP
Krzysztof Bosak. Foto: PAP

Przedstawiciele Konfederacji zaprotestowali przeciwko „szerzeniu marksizmu na polskich uczelniach”. Jedyną siłą mogącą zatrzymać ten proces jest Konfederacja – przekonywał jeden z jej liderów Krzysztof Bosak.

Konfederaci liczą na prawie 10-procentowe poparcie w niedzielnych wyborach. Według Bosaka, który jest „jedynką” świętokrzyskiej listy Konfederacji, dominacja lewicy jest zagrożeniem dla wolności słowa.

Lewica w swoich publikacjach pisze o tym zupełnie otwarcie. Ich celem jest ideologiczna hegemonia lewicy, a nie żaden pluralizm. Hasła demokracji traktują wyłącznie instrumentalnie – przekonywał polityk.

Chcemy jasno i otwarcie zaprotestować przeciwko marksizmowi, który jest szerzony na polskich uczelniach, przeciwko lewackim ideologiom, które są rozpowszechniane pod płaszczykiem naukowym – oświadczył podczas konferencji prasowej przed Uniwersytetem Warszawskim startujący do Sejmu jako „dwójka” na warszawskiej liście Konfederacji, Bartłomiej Pejo.

Startujący z warszawskiej listy Mariusz Krogulski przyznał, że był dumny, gdy w 2002 roku odbierał w murach UW dyplom doktora nauk humanistycznych. – W tamtych czasach była to jedna z najlepszych uczelni w kraju, kuźnia elit. Niestety od kilkunastu lat z przerażeniem i niedowierzaniem obserwuję, że na polskich uczelniach do głosu dochodzi marksizm kulturowy. Profesorowie zamiast uczyć rzetelnie, kształtować młode pokolenie, kadry polskie, zastanawiają się, czy nie wprowadzić do debaty publicznej choćby takich spraw, jak dopuszczanie związków kazirodczych – zaznaczył Krogulski.

Niestety, zamiast kształcenia studentów na zaangażowanych patriotów, kształci się ich na marksistów – ocenił student UW Aleksander Kowaliński, który również kandyduje z listy warszawskiej do Sejmu. Według niego, działające na UW organizacje posługuję się komunistyczną symboliką.

Maszerują pod czerwonymi sztandarami nie tylko w samej uczelni, ale także po ulicach Warszawy. Pod czerwonym sztandarem, symbolem zakazanej w Polsce ideologii komunistycznej, manifestują także pod Sejmem Rzeczypospolitej – relacjonował.

Jego zdaniem, tacy studenci atakowali policjantów m.in. 1 marca, czyli w Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Kowaliński ocenił, że są też tacy studenci UW, którzy biorą udział w akcjach antyklerykalnych. – Piszą publicznie, że „na razie płoną katedry, na księży przyjdzie czas” – opowiadał.

Student Uniwersytetu Jagiellońskiego Rafał Kulicki, który kandyduje z lubelskiej listy Konfederacji, przekonywał, że na wielu polskich uczelniach teorie komunistyczne nie są przedstawione jako totalitarna, zła ideologia, ale jako opcja, która jest poparta naukowo.

Bosak zaapelował do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina, aby nie udawał, że nie ma problemu. – Ktoś musi ten proces zatrzymać, a jedyną siłą mogącą zatrzymać ten proces jest Konfederacja – oświadczył.

Na pytanie dziennikarzy o spodziewany przez konfederatów wynik w niedzielnych wyborach, Pejo przyznał, że trudno to ocenić na podstawie ostatnich sondaży, gdyż ich wyniki są teraz bardzo różne. – W tym momencie w sondaże nie wierzymy, natomiast widać, że tendencja jest dla Konfederacji wzrostowa, a niektóre sondaże mówią nawet o dwucyfrowym wyniku. Realnie liczymy na wynik zbliżający się do 10 proc. – stwierdził Pejo.

Źródło: PAP