Złodzieje samochodów znaleźli nową żyłę złota! Na co polują teraz?

Porsche/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay
Porsche/fot. ilustracyjne/fot. Pixabay

Dawniej w Polsce kradzieże samochodów były prawdziwą plagą. Skradzione pojazdy trafiały potem na rynek wtórny, gdzie znajdowały nowych właścicieli. Czasy się jednak zmieniają, a wraz z nimi metody złodziei. Teraz nie kradną już całych aut, ale coraz częściej ich celem stają się akumulatory samochodów elektrycznych.

Jak się okazuje, rośnie zainteresowanie złodziei pojazdami elektrycznymi. Chodzi tu nie tylko o samochody, ale również o rowery i hulajnogi. Wynika to z faktu, iż coraz więcej osób potrzebuje nowych akumulatorów do swoich pojazdów, gdyż z biegiem czasu ulegają one zużyciu.

– Każda z baterii kosztuje od 2,5 do 4 tys. złotych, a jej wyjęcie nie sprawia złodziejom żadnego problemu. Wystarczy uniesienie siedziska i demontaż ogniwa - mówi dla portalu Autokult.pl Mirosław Marianowski z firmy Gannet Guard Systems.

– Akumulatory z rowerów elektrycznych to również chodliwy towar. W przypadku samochodów popyt dotyczy w zasadzie wszystkich części. Używany akumulator do samochodu elektrycznego może kosztować 12–15 tys. zł – dodaje specjalista.

Problem ten staje się coraz wyraźniej widoczny. Jakiś czas temu jedna z firm oferujących możliwość wypożyczenia elektrycznych skuterów wycofała się z warszawskiego Targówka ze względu właśnie na kradzieże akumulatorów oraz całych pojazdów.

W przypadku samochodów kradzież nie jest tak łatwa, albowiem akumulatory w większości pojazdów zamontowane są pod tylną kanapą bądź pod podłogą kabiny pasażerskiej. Złodzieje decydują się więc najczęściej na kradzież auta, a potem wymontowanie podzespołów w dziupli.

Źródło: autokult.pl