Lech Wałęsa poszedł do urny. Takich słów w lokalu wyborczym nikt się nie spodziewał

Lech Wałęsa na wyborach/fot/PAP
Lech Wałęsa na wyborach/fot/PAP
REKLAMA

Najsłynniejszy elektryk świata i były prezydent poszedł na wybory. – Obojętnie, kto wygra, będzie naprawdę wiele problemów – powiedział w Gdańsku, po oddaniu głosu w wyborach do parlamentu. Zdaniem eksperta od kablowania, wyjątkowo trudno jest przewidzieć frekwencję.

Wałęsa pytany przez dziennikarzy o to, czy w niedzielnych wyborach frekwencja będzie rekordowa powiedział, że „wydaje się, że tak”.

REKLAMA

Ale naprawdę trudno przewidzieć, bo nie wiadomo, jak naród zachowa się, kiedy odkryto te brudy Kościoła – powiedział Wałęsa.

Ale jedno jest pewne. Niezależnie, od tego, jak się ułożą losy nasze, to czeka nas naprawdę bardzo trudny czas. Obojętnie, kto wygra, będzie naprawdę wiele problemów – dodał. Zaznaczył też, że „czekają nas bardzo trudne dni”.

Zawiedli politycy, zawiódł Wałęsa, zawiódł Kościół. I w tym stanie rzeczy wybór jest naprawdę bardzo trudny – powiedział.  – Ja postawiłem siebie, bym dojechał do przystanku „wolność” i oddał narodowi i narodom zwycięstwo, (…) natomiast nie miałem żadnych przemyśleń po zwycięstwie, po dojechaniu do przystanku „wolność” – wyznał Wałęsa.

Głosowanie rozpoczęło się o godz. 7 i według planu zakończyć ma się o godz. 21. Polacy wybierają 460 posłów i 100 senatorów. Do głosowania uprawnionych jest 30,11 mln obywateli.

Ogólnopolskich komitetów wyborczych jest pięć. Są to kolejno Prawo i Sprawiedliwość, Koalicja Obywatelska, Polskie Stronnictwo Ludowe, Konfederacja Wolność i Niepodległość oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej.

Źródło: PAP/nczas.com

REKLAMA