Chcieli wprowadzić na uniwersytetach „formularz rozpoznania islamskiego radykała”. Nie wyszło

Uniwersytet w Cergy-Pontoise Fot. Wikipdedia
REKLAMA

Uniwersytet w Cergy-Pontoise, w regionie paryskim, wprowadził formularze, które mają pomóc w rozpoznawaniu „pierwszych sygnałów radykalizacji”. Wywołał jednak takie oburzenie w sieciach społecznościowych, że został szybko wycofany.

Po ataku terrorystycznym w paryskiej prefekturze policji zjawisko możliwej radykalizacji państwowych urzędników stało się ważnym elementem dyskusji o potencjalnym niebezpieczeństwie radykalizacji w służbach publicznych. Dotyczy to także wyższych uczelni.

REKLAMA

Państwowe służby przesłały w tej sprawie ostrzeżenia. Dołączyły do niego plik Excel dotyczący „pierwszych sygnałów związanych z zachowaniem” osób, które mogą ulegać procesowi islamskiej radykalizacji.

Mieli go wypełnić nauczyciele akademiccy i pracownicy administracji. Są tam rubryki z pytaniami np. o „sygnały zerwania” związków rodzinnych, relacji zawodowych, czy koleżeńskich przez pracowników i studentów.

Padają pytania np. o to, czy student opuszcza zajęcia w „godzinach modlitwy”, jego stosunek do kobiet, o to, czy nosi islamskie stroje lub np. typowo islamską „brodę bez wąsów”? Formularz zawiera w sumie sześćdziesiąt pytań tego typu.

Dokument szybko upubliczniono i wywołał on oburzenie w sieciach społecznościowych. Padły zarzuty islamofobii, ale też mającej inklinacje totalitarne, po prostu próby szpiegowania obywateli. Środowisko akademickie zareagowało z oburzeniem.

Jeden z profesorów napisał: „Lista sygnałów jest oszałamiająca. Gdybym miał użyć formularza do analizy własnej osoby, miałbym duże szanse na wygranie darmowej wycieczki do Guantanamo”.

Tymczasem taka inicjatywa nie jest we Francji niczym nowym. W marcu ubiegłego roku taki sam dokument został wysłany do dyrektorów różnych instytucji publicznych (m.in. szefów struktur, edukacji i szkoleń i nie wywołał wówczas „żadnej szczególnej reakcji”.

Kwestionariusz opracowała Dyrekcji ds. Zdrowia, Bezpieczeństwa i Środowiska (DHSE) dla szkolnictwa wyższego. Wyznaczyła ona Oficera Bezpieczeństwa Obrony (FSD), który odpowiada m.in. za zjawiska „radykalizacji” na uczelniach. Rozesłanie formularza „radykalizacji” miało być jego osobistą inicjatywą.

​​Wiadomo jednak, że 4 października, tuż po ataku na prefekturę w Paryżu, wiadomość e-mail z załącznikiem trafiła do kilku szefów administracji, w tym do biura Edukacji Narodowej. Miało to pomóc w lepszym „scharakteryzowaniu” i „wykryciu radykalizacji”. Padały tam pytania podobne do tych z Cerfy-Pontoise o „stosunek do władzy”, „powtarzające się nieobecności na zajęciach”, „odmowy podawania ręki osobie płci przeciwnej”…

Źródło: Le Figaro

REKLAMA