Dzięki Konfederacji nie będzie zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Gowin pod naciskiem wolnorynkowej opozycji został zmuszony do działania

Sławomir Mentzen, Jarosław Gowin Źródło: Twitter Sławomir Mentzen, Wikipedia, Collage

Jeszcze nie było zaprzysiężenia nowych posłów, a Konfederacja już odciska pozytywne piętno na działaniu polskiego Sejmu. Jarosław Gowin musi ulegać naciskom wolnorynkowej konkurencji, by zachować jakąkolwiek odrębność od partii Jarosława Kaczyńskiego.

Wychodzi na to, że PiS nie będzie mógł zrealizować swojego kontrowersyjnego pomysłu zniesienia limitu 30-krotności składek ZUS. Jeśliby to przeszło, to byłby to cios, który dobiłby polskich przedsiębiorców. Takie prawo zahamowałoby innowacyjność przedsiębiorstw i radykalnie podniosło koszty prowadzenia działalności.

Po sukcesie Konfederacji Jarosław Gowin zapowiedział, że jego 18-sto osobowa reprezentacja w obozie „Zjednoczonej Prawicy” nie zagłosuje za tym projektem.

Wcześniej Gowin „głosował, ale się nie cieszył” – dziś, gdy do gry wkracza prawdziwie wolnorynkowa opozycja, wicepremier nie może tak działać, nie narażając się na utratę twarzy przed własnymi wyborcami.

Jasne jest też, że pomysłu nie poprze nikt z „totalnej opozycji”.

Prawo i Sprawiedliwość, jeśli uprze się przy forsowaniu projektu, będzie musiało znaleźć sobie innego sprzymierzeńca. Na pewno nie będzie nim nikt z Konfederacji.

Absolutnie nie popieramy zniesienia limitu 30-krotności. Chętniej znieślibyśmy cały ZUS niż ten limit. Jestem doradcą podatkowym i niech pan uwierzy, że mnóstwo osób na etatach na wysokich stanowiskach pytało mnie, jak przejść na działalność gospodarczą. Ten projekt to zły pomysł – mówi w rozmowie z „Business insider” ekonomista z Konfederacji, Sławomir Mentzen.

Ostatnią deską ratunku dla PiS-u jest w tej sytuacji Lewica – to własnie SLD, Razem i Wiosna są najbliższe PiS-owi w sprawach ekonomicznych.

Źródło: Business insider