Dramat znanego skoczka narciarskiego. Zmaga się z rzadkim typem nowotworu

Bjørn Einar Romøren. Foto: Instagram
Bjørn Einar Romøren. Foto: Instagram

Bjoern Einar Romoeren to jeden z najbardziej znanych skoczków narciarskich ostatnich lat. Walczył on dzielnie zarówno z Adamem Małyszem, jak i z Kamilem Stochem. Norweg zakończył karierę w 2014 r. Dziś zmaga się z nowotworem złośliwym kręgosłupa.

Bjoern Einar Romoeren zasłynął przede wszystkim z absolutnie fantastycznego skoku na odległość 239 m w Planicy w 2005 r. Wynik ten stanowił rekord świata. Nawet po zakończeniu kariery angażował się w różnego rodzaju sportowe inicjatywy. Był on dyrektorem do spraw marketingu reprezentacji Norwegii.

Przed kilkoma miesiącami Romoeren usłyszał od lekarzy przerażającą diagnozę – nowotwór złośliwy kręgosłupa, tzw. mięsak Ewinga. To najbardziej złośliwy rak kości, jaki występuje u chorych.

Życie 38-letniego sportowca stanęło na głowie, jednakże on się nie poddaje. O swojej chorobie poinformował fanów w mediach społecznościowych.

Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).
Wesprzyj VII Konferencję Prawicy Wolnościowej (kliknij w obrazek).

– Piep***ć raka. Tej wiosny usłyszałem druzgocącą wiadomość, że mam guza w kręgosłupie. To trudna sytuacja dla mnie i dla mojej rodziny. Zacząłem już leczenie i przeżyję. Przede mną trudny czas, ale wygram tę walkę – napisał na Instagramie były reprezentant Norwegii.

– Dotychczas przeszedłem już dwa etapy leczenia i za każdym razem byłem kompletnie wykończony. Nie miałem siły, a mój system immunologiczny nie istniał. Musiałem regularnie kontrolować temperaturę, bo gdyby ta utrzymywała się powyżej 38 stopni przez ponad godzinę, musiałbym trafić do szpitala – powiedział jakiś czas temu.

Romoeren przechodzi przez kolejne etapy leczenia. Teraz czeka go 40-dniowy cykl przyjmowania chemioterapii.

– O dziwo toksyna zabija nie tylko komórki rakowe. W tym tygodniu znowu potrzebowałem trochę krwi. Nie pierwszy i nie ostatni raz! W walce z rakiem oddawanie krwi jest tak samo ważne, jak wsparcie finansowe. Tym, którzy krew już oddają, dziękuję – napisał ostatnio na Facebooku.