Traumatyczne chwile Marcina Millera! Imperator disco-polo: „Przez wiele lat byłem opluwany”

Marcin Miller. / foto: Instagram
Marcin Miller. / foto: Instagram

Marcin Miller w szczerym wywiadzie dla portalu Plejada.pl opowiedział o początkach w muzycznej branży, a także trudnościach, z którymi musiał się zmagać. – Przez wiele lat byłem opluwany – zdradził imperator disco-polo.

Marcin Miller to jeden z najpopularniejszych muzyków disco-polo w Polsce. Dziś na scenie jest pełny energii, wiecznie uśmiechnięty, nie wszyscy jednak wiedzą, iż początki jego kariery nie były łatwe.

Wokalista zaczynał przygodę z muzyką, kiedy pracował w urzędzie pracy. Początkowo łączył koncertowanie z pracą urzędnika, to jednak się nie udawało i zaczęły się problemy. W końcu szef postawił mu ultimatum, albo muzyka albo praca w urzędzie.

Miller zapowiedział, że z muzyką nie skończy, co poskutkowało zwolnieniem z urzędu. – Niedawno byłem w Ełku na pewnym oficjalnym wydarzeniu i podszedł do mnie starszy pan, przedstawił się i zapytał, czy go pamiętam. Zgodnie z prawdą, odpowiedziałem mu, że nie. On na to odparł, że powinienem mu dziękować, bo dzięki niemu zrobiłem karierę i jestem dziś sławny. Dalej nie miałem pojęcia, o co mu chodzi. No i wtedy powiedział, że był tym kierownikiem, który zwolnił mnie z urzędu – opowiada Marcin Miller.

Także fakt, że Miller zajął się takim, a nie innym gatunkiem muzyki sprawił, że nie miał łatwo. – Jeśli poszedłbym do szkoły muzycznej lub wyjechał do Los Angeles, żeby uczyć się jazzu, tylko po to, żeby udowodnić innym, że mogę też tworzyć inną muzykę, byłoby to słabe (…) Przez wiele lat byłem opluwany, a dziś wychodzę na scenę i wszyscy szaleją. Mógłbym nic nie robić, a publiczność i tak by się cieszyła i śpiewała nasze piosenki – mówi.