Pseudo ekolodzy wywalczyli katastrofę. Kornik znów atakuje! Tym razem poza Puszczą Białowieską

Martwe drzewo. Foto: Pixabay
Martwe drzewo. Foto: Pixabay

Kornik drukarz jest nienasycony i Puszcza Białowieska to dla niego już za mało. Teraz groźny dla przyrody szkodnik atakuje również inne lasy na Podlasiu. Ciekawe jak zachowają się ekolodzy i celebryci, którzy stawali w obronie drzew w Puszczy Białowieskiej.

Walka z kornikiem drukarzem jest niezwykle trudna. Wielu celebrytów i ekologów protestowało przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej, czym tak naprawdę doprowadzili oni do śmierci wielu roślin. Okazuje się teraz, że owad ten zaatakował inne lasy na Podlasiu, przez co straty będą jeszcze większe.

O Puszczę Białowieską walczył zmarły niedawno prof. Jan Szyszko. Argumentował on – wbrew stanowisku Komisji Europejskiej – że była ona od dawna eksploatowana przez ludzi, przez co w dużej mierze tak ładnie wyglądała.

– W reakcji rozpoczął się pozamerytoryczny atak medialny oskarżający Polskę o celowe niszczenie unikatowych zasobów przyrodniczych. Słowu „wycinka puszczy” nadano symboliczny wymiar. Posługując się tym hasłem, blokowano prowadzenie przez leśników prac ochronnych, upokarzano miejscową ludność i słano skargi na cały świat – mówił prof. Szyszko w 2018 r.

Monika Strus-Wołos poinformowała ostatnio na Facebooku, że las, który należy do jej rodziny od ponad 600 lat, będzie musiał zostać wycięty.

– Inwazja idzie od Białowieży i dotarła już do lasu w prostej linii oddalonego o 100 km. Według nadleśniczych, całe Podlasie stanęło na krawędzi największej katastrofy lasów, może nawet w historii. Bo kiedyś nie było durnych ekologów, a ludzie robili po prostu racjonalne cięcia sanitarne – napisała na swoim profilu.

– Ale co, eko-guru nie mówią o tym, prawda? A wy nie przewidzieliście, że kornik, gdy już zeżre Białowieżę, pójdzie dalej? Wasza zdolność przewidywania skutków nie sięga tak daleko? Płakać mi się chce. Już nie zobaczę mojego lasu. Na pewno ponownie go nasadzimy, ale piękny las zobaczą dopiero kolejne pokolenia. Dbaliśmy o niego, dosadzaliśmy cenne gatunki, robiliśmy cięcia sanitarne – dodała.

– Płakaliście nad biednymi dziczkami odstrzelanymi z powodu ASF? To zacznijcie płakać nad tysiącami zwierząt – saren, dzików, zajęcy, lisów, ptactwa, płazów, owadów, które z dnia na dzień zostaną pozbawione leśnego domu. Wiele zginie w czasie migracji, część trafi do innych kompleksów leśnych, które przecież są już zasiedlone. Wiecie co się stanie, gdy gwałtownie wzrośnie tam populacja zwierząt? Część przestanie się rozmnażać, a część zginie z głodu. Czysta biologia. I nie jest to najprzyjemniejszy rodzaj śmierci. Co wtedy zrobicie? Przywieziecie 10 kg marchwi, aby zagłuszyć sumienie? – podkreśliła Strus-Wołos.

Jak jednak widać Komisja Europejska, ekolodzy i celebryci wolą chronić kornika.