Polska aktorka w sercu rewolucji w Libanie! Anita Sokołowska pojechała na festiwal do Bejrutu, a zastała płonące ulice [FOTO]

Anita Sokołowska w Bejrucie. Foto: instagram/anita_sokolowskaa
Anita Sokołowska w Bejrucie. Foto: instagram/anita_sokolowskaa

Rzesze ludzi protestowały w niedzielę w Libanie przeciwko rządowi. To już czwarty dzień demonstracji w tym kraju. W akcjach uczestniczą osoby w różnym wieku i różnych wyznań – zwracają uwagę media. W sercu tych wydarzeń znalazła się popularna polska aktorka Anita Sokołowska.

Na ulice miast i wiosek w Libanie z każdą godziną wychodzi coraz więcej ludzi – relacjonuje agencja Reutera i dodaje, że to największe demonstracje w Libanie od pięciu lat. Szacuje się, że protest w stolicy, Bejrucie, zgromadził około miliona Libańczyków.

Protestujący śpiewają i tańczą na ulicach, machają libańskimi flagami i skandują „ludzie chcą obalenia reżimu”. Od soboty demonstracje są w znacznej mierze pokojowe, wielu uczestników protestów przychodzi na nie z dziećmi.

Demonstracje wybuchły na tle rosnących kosztów utrzymania i planów władz wprowadzenia nowych podatków, w tym opłat za rozmowy przy pomocy komunikatorów, takich jak WhatsApp.

W sercu wydarzeń w Libanie znalazła się mimowolnie polska aktorka Anita Sokołowska, która poleciała do Bejrutu na festiwal kultury. Jednak w związku z dynamicznym rozwojem protestów festiwal został odwołany a pani Anita postanowiła wolny czas spożytkować na relacjonowanie wydarzeń na swoim Instagramie.

„Chciałabym wstawić dziś z Bejrutu jakąś fajna fotkę z zachodem słońca w tle… ale dziś po ulicach Bejrutu chodzę w masce – na ulicach rewolucja ! Więcej relacji z dzisiejszego dnia znajdziecie na @itu.itam.travel razem z Bartkiem wrzucamy filmy z protestu. Na razie jest w miarę spokojnie. Choć ulice płoną!” – napisała 18 października Sokołowska.

W niedzielę, 20 października napisała kolejną relację.

„(…) ludzie tu są przede wszystkim dumni, ze udało im się zjednoczyć i zorganizować protesty ponad podziałami politycznymi, partyjnymi i religijnymi -ponad milion ludzi protestowało wczoraj w Libanie, dziś, jest 2 razy więcej, na ulicach Bejrutu jest bardzo gęsto – to połączenie ludzi nastąpiło pierwszy raz w historii Libanu! Bardzo dużo osób zaczepia nas, mówiąc „welcome to Lebanon ” – opowiadają o proteście, o jego korzeniach, o swojej determinacji i nadziei związanej z tym co się dzieje w kraju. Są totalnie zaangażowani, ale też szczęśliwi i uśmiechnięci, śpiewają, tańczą, wiedzą, że to wyjątkowa sytuacja. Co druga osoba macha flagą Libanu. Widzieliśmy wielu ludzi, którzy po proteście siedzieli z flagami w restauracjach i świętowali to co się dzieje na ulicach kraju. Czujemy się tu bezpiecznie. Czujemy dumę, ze uczestniczymy w tak ważnym doświadczeniu, bo przecież Oni walczą o uniwersalne wartości, o godność i szacunek, sprawczość i podmiotowość!” – relacjonuje Anita Sokołowska.

View this post on Instagram

Kochani, czuje się w obowiązku napisać kilka słów o sytuacji która zastała mnie i Bartka w Bejrucie (szczególnie dlatego, że wielu z Was zareagowało emocjonalnie na moja wizytę w Libanie) – jedni nazywają to rewolucją, inni protestem. Do Bejrutu przylecieliśmy by wziąć udział w festiwalu artystycznym @ashkal_alwan ( który w czasie naszego pobytu został odwołany). Chcąc nie chcąc stałam się częścią historii tej części świata. Oczywiście dużo wygodniej byłoby stać na balkonie hotelu i obserwować to co się dzieje w mieście i udawać, ze mnie to nie dotyczy. Ale przecież mnie to dotyczy. W swoich podróżach staram się zawsze uczciwie spojrzeć na miasto w którym jestem. Po Bejrucie można chodzić, spacerować, oglądać wspaniała architekturę i historię tego miasta. Byliśmy w różnych jego dzielnicach. (nawet obserwowaliśmy ormiańskie wesele). Palenie opon, śmietników, blokada dróg, to jest forma protestu do której Libańczycy mają prawo. Ale przede wszystkim chciałabym opisać Wam atmosferę tu panującą – ludzie tu są przede wszystkim dumni, ze udało im się zjednoczyć i zorganizować protesty ponad podziałami politycznymi, partyjnymi i religijnymi -ponad milion ludzi protestowało wczoraj w Libanie, dziś, jest 2 razy więcej, na ulicach Bejrutu jest bardzo gęsto – to połączenie ludzi nastąpiło pierwszy raz w historii Libanu! Bardzo dużo osób zaczepia nas, mówiąc „welcome to Lebanon ” – opowiadają o proteście, o jego korzeniach, o swojej determinacji i nadziei związanej z tym co się dzieje w kraju. Są totalnie zaangażowani, ale też szczęśliwi i uśmiechnięci, śpiewają, tańczą, wiedzą, że to wyjątkowa sytuacja. Co druga osoba macha flagą Libanu. Widzieliśmy wielu ludzi, którzy po proteście siedzieli z flagam i restauracjach i świętowali to co się dzieje na ulicach kraju. Czujemy się tu bezpiecznie. Czujemy dumę, ze uczestniczymy w tak ważnym doświadczeniu, bo przecież Oni walczą o uniwersalne wartości, o godność i szacunek, sprawczość i podmiotowość !!!! Więcej zdjęć i relacji z pobytu w Bejrucie znajdziecie na naszym @itu.itam.travel – to insta o naszych podróżach ! #beirutprotest #lebanon #ituitamtravel

A post shared by Anita Sokołowska (@anita_sokolowskaa) on

Liban to jedno z najbardziej zadłużonych państw na świecie – wynosi ono 86 mld dolarów, czyli ponad 150 proc. PKB. Kraj ten boryka się z trudnościami finansowymi, związanymi ze spowolnieniem napływu kapitału na zaspokojenie potrzeb finansowych rządu i gospodarki zależnej od importu oraz z niskim wzrostem gospodarczym w ostatnich latach. Bezrobocie wśród osób poniżej 35. roku życia wynosi 37 proc., a według Banku Światowego ok. 30 proc. mieszkańców Libanu żyje poniżej granicy ubóstwa.

W piątek premier Saad Hariri dał głęboko podzielonej koalicji rządowej trzy dni na zaprzestanie blokowania reform i zagroził, że w przeciwnym razie podejmie odpowiednie kroki. Część protestujących zaznacza jednak, że nie wierzy w obiecywane reformy i wzywa 30-osobowy gabinet do złożenia dymisji. Protestujący chcą nowego, mniejszego rządu, w którego skład weszliby technokraci. (PAP)