Sylwia Spurek nie daje o sobie zapomnieć. Po „gwałconych krowach” wzięła się za chomiki

Sylwia_Spurek. Foto: YouTube/Racjonalista.tv
Sylwia_Spurek. Foto: YouTube/Racjonalista.tv

Sylwia Spurek stała się jedną z największych obrończyń zwierząt w Polsce. Broniła już krów, a teraz bierze się za chomiki. Z pewnością staną się one kolejnymi zakładnikami w walce politycznej z polskim rządem.

– Zapewne słyszeliście już o problemach z budową nowego odcinka drogi S7 pod Miechowem. Przy budowie tej ekspresówki pojawił się problem, na który drogowcy nie zwracają uwagi – siedliska, znajdującego się pod ochroną, Chomika Europejskiego – napisała na swoim profilu na Facebooku Sylwia Spurek (pisownia oryginalna).

Wpis ten to kolejny dowód na to, że dla polityków lewicy wszystko jest ważniejsze niż dobro człowieka. Tym razem ważniejszy jest chomik.

– Podczas budowy odcinka drogi ekspresowej S7 pod Miechowem narażone są siedliska chomika europejskiego, który jest gat. zagrożonym. Inwestor ignoruje głos ekologów i lok. społ. Postanowiłam wystąpić do KE z interpelacją poselską w tej sprawie – kontynuuje eurodeputowana Wiosny.

Do wpisu tego odniósł się na Twitterze adwokat Jerzy Kwaśniewski, prezes Instytutu Ordo Iuris.

– W ten sposób chomik europejski staje się kolejnym europejskim frontem wojny opozycji z polskim rządem. Tym razem konsekwencje wojny odczują krakowianie. Z pewnością docenią troskę Sylwii Spurek – napisał Kwaśniewski.

Na temat chomików już wcześniej zabrała głos Iwona Mikrut z krakowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

– Znaleziono dwie nory, nie znaleziono żadnego chomika. Gdyby się gdzieś pojawił taki osobnik lub nora, to wówczas na tym obszarze będzie wygrodzenie do momentu przeniesienia chomika – powiedziała dla RMF FM.