Wściekłe feminy znowu na ulicach. „Ogólnopolski Strajk Kobiet” chce protestować przeciwko obywatelskiemu projektowi, który przypisują PiS

Strajk kobiet w marcu 2018 roku/fot. PAP/Marcin Obara
Strajk kobiet w marcu 2018 roku/fot. PAP/
REKLAMA

„Ogólnopolski Strajk Kobiet” zapowiada protesty uliczne przeciwko obywatelskiemu projektowi „Stop pedofilii”, który wprowadza kary za propagowanie i chwalenie zachowań pedofilskich. Feminazistki są bowiem przekonane, że projekt zakazuje edukacji seksualnej, ponadto przypisuję projekt obywatelski złożony przez Fundację Pro – Prawo do Życia PiS-owi.

Projekt „Stop pedofilii” wprowadza kary za „propagowanie lub pochwalanie seksu” przez osoby zajmujące się „wychowaniem, edukacją i opieką”. Co ciekawe, lewactwu ten projekt stanął w gardle.

REKLAMA

Projekt nadal jest w Sejmie i to jest nasza zwycięska potyczka przed główną bitwą. Mógł bowiem zostać uchwalony i trafić do Senatu, dlatego już szykowałyśmy się na kolejne protesty – powiedziała Marta Lempart z „Ogólnopolskiego Strajku Kobiet”. – Ale piłka jest w grze a parasolki w dłoniach – dodała.

Przygotowujemy się i trzymamy rękę na pulsie, bo ostatecznie nie wiadomo, kiedy komisja się zajmie projektem – przekonywała Lempart.

„Gazeta Wyborcza” – powielając kłamstwa feminazistek – informację podaje w tonie, jakby autorem projektu był lewacki PiS, a nie Fundacja Pro – Prawo do Życia. Niestety, biorąc pod uwagę fakt, że jeden jej projekt – dotyczący mordowania nienarodzonych dzieci – został odrzucony w październiku 2016 roku i padły wówczas mocne słowa ze strony członków Fundacji Pro, można się spodziewać, że i ten projekt zostanie albo ostatecznie odrzucony albo – jak projekt „Zatrzymaj aborcję” – trafi na całą kadencję do zamrażarki.

Chciałabym, byśmy mogły protestować za czymś, np. za legalizacją aborcji, ale w związku z tym jakie są wyniki wyborów, nie powiem, że planujemy strajk. Ja wiem, że my go będziemy musiały zorganizować – mówi Magdalena Kuk, współorganizatorka „Strajków Kobiet” w Krakowie. – Rządzący nie pozostawiają nam wyboru, próbując zaskakiwać z każdej możliwej strony. My nie zamierzamy kicać jak króliki i jesteśmy bez przerwy w gotowości – przekonuje Kuk.

Warto zwrócić uwagę na pewien istotny fakt w całym tym sporze. Projekt wyraźnie nie zakazuje prowadzenia edukacji seksualnej, a jedynie wprowadza kary za namawianie i propagowanie czynności pedofilskich. Lewactwo tymczasem alarmuje, że „stop pedofilii” wprowadza zakaz edukacji seksualnej. Czy to nie mówi wyraźnie, o co naprawdę chodzi lewackiej stronie w tzw. edukacji seksualnej według ich modelu?

Źródła: wyborcza.pl/nczas.com

REKLAMA