
Beata Maciejewska z Wiosny Roberta Biedronia była gościem w „Minęła 20” w reżimówce. Zapytana o kwestie aborcji oraz tego, kiedy „zaczyna się” dziecko a kończy płód wpadła niemalże w furię.
– Jak pani poseł wytłumaczy swoim dzieciom to, że nie były dziećmi? – zapytał pracownik zakłamanej TVP Adrian Kalrenbach.
– Ale dlaczego miałabym to tłumaczyć moim dzieciom? No po prostu zarodek jest zarodkiem. Byłam w ciąży – odpowiedziała zakłopotana poseł Beata Maciejewska.
– Moje prywatne sprawy są moimi prywatnymi sprawami. Pan pyta o moje prywatne życie, dlaczego? Co to ma do rzeczy? – dodała.
Na pytanie, „czy nosiła dziecko pod sercem czy nie” odpowiedziała, że „była w ciąży”.
– I gdybym miała taką konieczność, albo potrzebę, to chciałabym móc skorzystać z możliwości przerwania ciąży. Koniec kropka. Więc proszę nie epatować tutaj takimi kościelnymi, że „nosiłam dziecko pod sercem” czy „nie nosiłam pod sercem”, po prostu byłam w ciąży – mówiła już wyraźnie oburzona.
– Przepraszam, ale gdzie się dzieci nosi? W tornistrze? W plecaku? – dopytał.
– Pan używa języka, który podobnie jak język PiS-u jest językiem manipulacji – odpowiedziała Maciejewska.
.@AKlarenbach w rozmowie z @B_Maciejewska.
🗨️AK: Czy pani nosiła dziecko pod sercem?
🗨️BM: Ja byłam w ciąży. Gdybym miała taką konieczność lub potrzebę, to chciałabym skorzystać z możliwości przerwania ciąży.
🗨️AK: Gdzie się w takim razie nosi dzieci – w tornistrze, w plecaku? pic.twitter.com/yCI7skEvCf— TOP TVP INFO (@TOPTVPINFO) 26 października 2019