Świat na krawędzi szaleństwa. To już kompletnie nie mieści się w głowie

Jessica Yaniv, Tęczowy Piątek - zdjęcie ilustracyjne, protest LGBT. / foto: Isntagram/kph.org.pl/Prt Sc Polsat News (kolaż)
Jessica Yaniv, Tęczowy Piątek - zdjęcie ilustracyjne, protest LGBT. / foto: Isntagram/kph.org.pl/Prt Sc Polsat News (kolaż)

Najnowsze doniesienia z frontu postępu nie napawają optymizmem. Co prawda kanadyjski Trybunał Praw Człowieka, ku zaskoczeniu wszystkich, spowolnił marsz „tęczowej zarazy” w tym kraju, jednak widać wyraźnie, że rozmaici odmieńcy coraz silniej zaczynają napierać. Zagrożenie to zaczyna być także obecne w naszym skromnym bantustanie.

Mowa tu przede wszystkim o niejakim Jessica Yaniv, która jest tak naprawdę mężczyzną. To znaczy jest kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny, czy jakoś tak. A więc ta Jessica, tj. Jonathan, przebiera się w kobiece fatałaszki i udaje przedstawiciela płci pięknej, jednak z jakichś tajemniczych przyczyn nie wychodzi mu to zbyt dobrze.

W czerwcu Jonathan-Jessica wybrało się do salonu kosmetycznego dla kobiet, gdzie domagał się, by ogolono mu sfery intymne. Oczywiście właścicielka tego biznesu odmówiła, a mężczyzna, choć nie fanatyk, udał się do kolejnych kilkunastu salonów, w każdym z nich spotykając się z podobną reakcją.

Tak jawnej dyskryminacji Jonathan-Jessica nie mógł zdzierżyć. Sprawa ostatecznie trafiła przed Trybunał Praw Człowieka, który przez kilka miesięcy zastanawiał się nad tym, jak podejść do tej kwestii. W końcu zapadł wyrok zgodnie, z którym salony kosmetyczne dla kobiet nie miały obowiązku golić jąder innej „kobiety”.

O ile sam werdykt jest pozytywny, o tyle warto zwrócić uwagę po pierwsze na jego uzasadnienie, a po drugie na komentarze jednej z sędziów – Devyn Cousineau. Otóż wg uzasadnienia Trybunału kobiety nie miały obowiązku świadczyć tej usługi, gdyż nie miały jej wymienionej w swej ofercie. Oznacza to, że gdyby usługa męska znajdowała się w ofercie, to usługodawca miałby obowiązek wyświadczenia tej usługi nawet niejakiemu Jessice.

Uzasadnienie wyroku zatem nie jest wolnościowe, gdyż każdy powinien mieć pozytywne prawo do dyskryminacji. Każdy usługodawca winien mieć prawo świadczyć lub nie świadczyć usługi komu chce, tak samo jak każdy powinien mieć prawo sprzedawać towary komu chce lub tego zaniechać.

Na wolnym rynku musi dochodzić do transakcji, z których obie strony są zadowolone – inaczej, by do nich nie doprowadziły. Jeżeli usługodawca/sprzedawca podejmuje decyzję o tym, że nie chce komuś świadczyć usługi to ryzykuje on swoimi pieniędzmi, reputacją etc. i może przykładowo narazić się na bojkot konsumencki, który doprowadzi do strat finansowych, a w skrajnym przypadku do bankructwa.

Drugim kuriozalnym elementem związanym z wyrokiem są słowa jednej z sędziów Devyn Cousineau, która wprost stwierdziła, że wyrok zgodnie z prawem musiał być taki a nie inny, ale ona sama rozumie zarzuty, które stawia Jonathan-Jessica i zachowanie usługodawców mogło mieć charakter dyskryminacji ze względu na rzekomą zmiennopłciowość klienta, który w praktyce jest mężczyzną w damskich ubraniach.

Wyrok ten, jak na standardy kanadyjskie, gdzie sąd nakazuje zmianę płci nastolatki wbrew woli rodziców, może uchodzić za zaskakujący. W Polsce sytuacja nie jest jednak tak tragiczna, jednak pod rządami Prawa i Sprawiedliwości ruchy LGBT panoszą się coraz bardziej. Widać zatem, że rzekome działania, które podejmują obecnie rządzący są albo pozorowane albo nieskuteczne, bo przynoszą wzrost popularności tym, z którymi PiS „walczy”.

Pozostajemy ciągle w tej dobrej sytuacji, że póki co „tęczowi” są w Polsce ruchem marginalnym, któremu większą wagę nadają media. Zapadają też pozytywne wyroki, jak ten Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł w czerwcu, iż słynny drukarz z Łodzi miał prawo odmówić wykonania usługi dla fundacji LGBT. Zgodnie z logiką kanadyjskiego Trybunału drukarz musiałby wydrukować ulotki promujące ideologię, z którą się nie zgadza.

Ideolodzy LGBT próbują wchodzić też do szkół, po pierwsze pod pretekstem tzw. edukacji seksualnej, po drugie poprzez akcje organizacji pozaszkolnych, takie jak „tęczowe piątki”. To jednak jak na razie margines, akcja odbywała się w 2018 roku w zaledwie w nieco ponad 200 szkołach, w tym roku zapewne też będzie to kilkaset szkół.

Warto zwrócić uwagę na to, jak ruchy LGBT rozwinęły się na Zachodzie i wysunąć z tego wnioski niezbędne do powstrzymania ich naporu w Polsce. Po pierwsze pozwoliło na to istnienie instytucji państwowych, takich jak szkoły i uniwersytety. Prywatyzacja ich spowodowałaby znaczne zahamowanie ideologów spod tęczowej flagi, a także pozwoliłaby rodzicom na wybór tego, czego chcą aby ich dzieci się uczyły.

Obecnie jesteśmy w tej trudnej sytuacji, z perspektywy wolnościowej, iż musimy być albo za zakazem albo za nakazem edukacji seksualnej w państwowych szkołach, tertium non datur. A nawet te istniejące obecnie prywatne szkoły także muszą dostosowywać się do odgórnego programu nauczania. Pozostawienie rodzicom wyboru w polskim konserwatywnym społeczeństwie spowodowałoby znaczne zahamowanie tych ruchów.

Z drugiej strony natomiast nie można też nikomu zakazywać organizowania lekcji edukacji seksualnej, czy tęczowych piątków, jeżeli ma na to ochotę. Drugim natomiast elementem rozwoju ruchów LGBT jest ich finansowanie, z budżetu państwa, czyli pieniędzy wszystkich podatników oraz z często niejasnych źródeł zagranicznych.

Tu także możliwe i skuteczne byłoby wolnościowe rozwiązanie. Po pierwsze całkowity zakaz finansowania organizacji ideologicznych z pieniędzy podatnika, a po drugie zakaz ich finansowania przez zagraniczne fundacje oraz organizacje, które z takiej pomocy korzystają w swych państwach. Zakaz ten nie dotyczy oczywiście całkowicie prywatnych inwestorów.

Dobrze jednak wiemy, że na Zachodzie praktycznie wszędzie takie finansowanie występuje, a więc radykalnie ograniczyłoby to środki pieniężne dla tych organizacji. To rozwiązanie jeszcze bardziej zmarginalizowałoby problem LGBT w Polsce, a jednocześnie nie wymaga posuwania się do ingerencji państwa, ale usunięcia tejże ingerencji właśnie.

W przypadku Polski sytuacja niezbyt daleko rozwiniętych organizacji i ruchów spod tęczowej flagi sprawia, że na takie rozwiązanie powinni przystać nawet ci, którzy uważają, że potrzeba radykalniejszych ruchów, gdyż nawet gdyby uznać je za słuszne, to zostaje na to jeszcze czas.

Reklama / Advertisement