Victor Orban wspiera Turcję. „To w interesie Węgier. Jedno Roszke wystarczy”

Victor Orban i imigranci próbujący sforsować węgierską granicę (kolaż) / Fot. PAP/Twitter
Victor Orban i imigranci próbujący sforsować węgierską granicę (kolaż) / Fot. PAP/Twitter
REKLAMA

Victor Orban podczas jednego z wywiadów powiedział, że ostatnie działania prezydenta Turcji Erdogana są zgodne z interesem Węgier, dlatego nie może skrytykować tureckiej ofensywy przeciwko Kurdom w północno-wschodniej Syrii.

W wywiadzie dla Radia Kossuth Orban zauważył, że są tylko dwa rozwiązania wobec Syryjczyków przebywających na terenie Turcji – albo wrócą do domu, albo przyjadą do Europy. Trzeciej drogi nie ma. Jeśli ma więc wybierać, zdecydowanie opowiada się za pierwszym wariantem.

REKLAMA

Zanim jednak zostaną odesłani do ojczyzny, region musi się ustabilizować. Trzeba utworzyć bezpieczną strefę, o co zabiega w północnej Syrii właśnie Erdogan – stwierdził Orban.

Szacuje się, że w Turcji przebywa obecnie ok. 3,5 mln syryjskich imigrantów. Erdogan w ostatnich miesiącach wielokrotnie groził, że „otworzy bramy” do Europy Syryjczykom. Aby tak się nie stało, warunek był jeden – Unia Europejska nie może wtrącać się w sprawy pomiędzy Turcją a Kurdami.

Orban wskazał, że gdyby ziścił się scenariusz „otwarcia bram do Europy”, miałoby to katastrofalne skutki. Przypomniał rok 2015 i gwałtowne starcia pomiędzy węgierską strażą graniczną a imigrantami próbującymi przedostać się do Unii Europejskiej od strony Serbii.

Setki tysięcy migrantów wpadłoby najpierw do Grecji, potem przedostało się na Bałkany, by ostatecznie forsować węgierską oraz chorwacką granicę i tym samym przekroczyć próg UE – przewiduje rozwój wypadków Orban.

Dlatego w interesie Węgier leży, aby tak się nie stało. Jedno Roszke (węgierska miejscowość-symbol napływu imigrantów – red.) zdecydowanie wystarczy – dodał.

Orban został również zapytany o zasadność – momentami brutalnej – wojskowej ofensywy Turcji i odwrócenie oczu całego świata od cierpienia Kurdów.

Cóż, USA i Turcja zawarły porozumienie. Porozumiały się dwie największe potęgi militarne w NATO. Prawdę mówiąc, nie możemy nic w tej kwestii zrobić – stwierdził.

REKLAMA