Francuski Senat przyjmuje ustawę o zakazie noszenia symboli religijnych na wycieczkach szkolnych, ale ciągu dalszego raczej nie będzie

Halima Aden fot. Instagram
REKLAMA

We francuskich szkołach obowiązuje już od lat zakaz noszenia „ostentacyjnych symboli religijnych”. Zakaz skierowany jest przede wszystkim przeciw strojom muzułmanów, zwłaszcza chust uczennic. Prawo nie dotyczyło jednak wycieczek szkolnych.

Kilka tygodni temu podczas wizyty uczniów na sesji rady regionalnej doszło w tej sprawie do awantury. Radny ze Zjednoczenia Narodowego zwrócił uwagę towarzyszącej na wycieczce matce jednego z dzieci, żeby zdjęła z głowy islamską chustę. Ta odmówiła.

REKLAMA

Sprawa stała się głośna, ale rzeczywiście przepisy dotyczące szkolnych wycieczek nie zakazywały osobom im towarzyszącym noszenia symboli religijnych. Prawa strona uznała, że powinno to się zmienić i np. matka arabskiego dziecka w chuście na wycieczkę jechać nie powinna.

Senat większością głosów 163 do 114 przyjął w pierwszym czytaniu ustawę zgłoszoną przez centroprawicową Partię Republikanie o „zakazie noszenia widocznych symboli religijnych rodziców towarzyszącym wycieczkom szkolnym”.

Sprzeciw wobec tego zapisu zgłosił jednak minister edukacji Jean-Michel Blanquer. Centroprawica ma w Senacie większość, ale w izbie niższej rządzi już prezydencka LREM i wszystko wskazuje na to, że senacka inicjatywa zostanie tu odrzucona. Sam prezydent pytany o taką kwestię stwierdził „to nie moja sprawa”.

Z inicjatywy senackiej, partia prezydencka nie wiele sobie robi. Ustawa nie podoba się też lewicy. Socjalistyczna senator Samia Ghali w czasie debaty na ten tematy w izbie wyższej dopuściła się nawet pewnej prowokacji. Zaprosiła do Pałacu Burbonów (siedziba Senatu) trzydzieści osób z Marsylii, wśród których kobiety nosiły islamskie chusty.

Źródło: Ouest-France

REKLAMA