Turcja oddala się od NATO! Wspólne patrole turecko-rosyjskie w Syrii i komplikacja relacji z USA

Prezydent Turcji Erdogan i scena egzekucji Kurdów przez protureckie bojówki. Foto: PAP/EPA/tter
Prezydent Turcji Erdogan i scena egzekucji Kurdów przez protureckie bojówki. Foto: PAP/EPA/tter
REKLAMA

Od piątku rozpoczną się wspólne patrole rosyjsko-tureckie w Syrii – zapowiedział prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. Patrole będą się odbywały na terytoriach, z których wycofały się siły kurdyjskie.

„W piątek rozpoczynamy wspólną pracę w terenie z Rosjanami” – zapowiedział Recep Tayyip Erdogan w przemówieniu do grupy parlamentarnej swojej partii w Ankarze. Zgodnie z porozumieniem zawartym w ub. tygodniu pomiędzy prezydentem Turcji i Władimirem Putinem, kurdyjska milicja YPG musiała do godziny 16 we wtorek GMT wycofać się z pozycji przygranicznych.

REKLAMA

Turcja zamierza ustanowić „strefę bezpieczeństwa” na głębokości około 30 kilometrów wzdłuż swojej granicy, aby oddzielić ją od YPG, których określa jako „terrorystów”. Kurdowie są sprzymierzeńcami Zachodu, więc Rosja staje się nagle niemal aliantem Ankary.

Umowa z Rosją i kilka dni wcześniej ze Stanami Zjednoczonymi, doprowadziły do ​​wstrzymania ofensywy tureckiej z 9 października. W tym czasie Turcja ma nowe pretensje do Waszyngtonu. Ankara zareagowała alergicznie na deklarację Izby Reprezentantów, która zadeklarowała uznanie rzezi Ormian w czasie I wojny światowej za ludobójstwo. Moment tej deklaracji nie mógł przyjść w gorszym momencie i komplikuje relacje Waszyngtonu i Ankary.

Erdogan gra dość umiejętnie. Wobec Europy ma straszak w postaci milionów migrantów za swoja granicę, wobec USA ma kartę rosyjską. Robi więc swoje kosztem Kurdów i udowadnia, że Turcja jest lokalnym mocarstwem.

Źródło: France Info/ AFP

REKLAMA