Francuzi boją się Putina i chcą się dogadywać z Rosją pod szyldem Europy, ale bez USA. Gaullizm czy zwykłe zaprzaństwo?

Prezydent Rosji Władimir Putin. Foto: PAP/EPA
Prezydent Rosji Władimir Putin. Foto: PAP/EPA
REKLAMA

Ważny francuski dyplomata Jean-Marie Guehenno zabrał na łamach gazety Ouest France głos w sprawach relacji z Rosją. Popiera on politykę Macrona, ale o pewnych sprawach mówi bardziej wprost.

Jego zdaniem prezydent Macron postanowił uczynić dialog z Rosją jednym z głównych osi swojej polityki zagranicznej. Francuska real-polityka zawiera jednak kilka kontrowersyjnych elementów. Guehanno rozgrzesza tu łatwo Putina i twierdzi, że „zamrożone konflikty” nie są bardzo uciążliwe dla ich ofiar, gdy tymczasem „pokój w Europie jest bardziej kruchy, niż się wydaje”.

REKLAMA

Wspomina tu kontrolę zbrojeń, która regulowała zimną wojnę i ma być kluczowa dla bezpieczeństwa europejskiego, a „jest prawie martwa”. Dorzuca jeszcze postęp technologii, który zaciera granice między działaniami taktycznymi a działaniami strategicznymi oraz między bronią konwencjonalną i nuklearną.

Wniosek: w obliczu wirtualnej nieobecności Ameryki Europa nie może pozostać bierna i musi mieć swój głos. Okazuje się jednak, że ten dyplomata właśnie wrócił z Soczi, gdzie brał udział w corocznym spotkaniu klubu „Wałdaj” razem z Puitinem. Na dyskusjach tego kluby bywali dawniej Adam Michnik, Leszek Miller oraz Andrzej Rozenek. Tym razem obradowano nad tematem „przebudzenia Azji i nowego ładu świata”.

Do końca więc nie wiadomo, czy Francuz mówi głosem swoim, czy też tym, czego nasłuchał się w Soczi. Dyplomata „obawia” się, że Rosja ucieknie do współpracy z Azją i odwróci się od Europy.

Twierdzi, ze zdaje sobie sprawę z „ograniczeń dialogu z Rosją”. „Moskwa nadal marzy o dialogu z Waszyngtonem, który przywraca jej wizerunek supermocarstwa, podczas gdy Unia Europejska wydaje się niezdolna do przekształcenia się”, ale dlatego Europa powinna mieć tu własną politykę wobec Moskwy.

Najważniejsze jest jednak wyznaczone pole dialogu z Putinem. Miałoby to być przeciwstawienie się USA w polityce wobec Iranu, czy uzyskanie od Rosji zerwania z „populistami” i ich wspierania w UE. Dyplomata francuski zachęca do dialogu, bo „w Soczi Putin mówił znacznie łagodniej niż zwykle”. „Może to być pułapką” – dodaje, ale stawia na „pragmatyczny dialog Europejczyków z Rosją” jako pilny i konieczny.

Okazuje się, że nowa „europejska architektura bezpieczeństwa”, której chce Macron jest „dziś poza zasięgiem”, ale nie brakuje tematów, w których możliwy jest podobno postęp. Francuska rusofilia to niemal choroba zakaźna… Kiedy słyszy się tezy o „zainteresowaniu Rosji zmniejszeniem napięć w Europie” nie wiadomo, czy Putin takim dyplomatom nie płaci. Zdaje się, że jednak nawet nie musi…

Źródło: Ouest France

REKLAMA