Sądy europejskie znowu wchodzą w kompetencje władzy wykonawczej. O co chodzi naprawdę w „relokacji uchodźców”?

Unijna sprawiedliwość/KONSTYTUCJA/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
Unijna sprawiedliwość/KONSTYTUCJA/Obrazek ilustracyjny/Fot. Pixabay
REKLAMA

Rzecznik TSUE oświadczył, że Polska, Czechy i Węgry nie miały prawa odmówić relokacji uchodźców i złamały w ten sposób unijne prawo. Wypowiedź rzecznika generalnego Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu nie pozostawia wątpliwości, że ten kształt UE jest nie do zaakceptowania.

Nie po raz pierwszy władza sądownicza wkracza w kompetencje władz wykonawczych, czyli rządów państw unijnych próbuj narzucać pewne ideologiczne rozwiązania na poziomie całej UE.

REKLAMA

„Odmawiając zastosowania tymczasowego i ograniczonego w czasie mechanizmu obowiązkowej relokacji osób ubiegających się o ochronę międzynarodową, Polska, Węgry i Republika Czeska uchybiły zobowiązaniom, które na nich ciążą na mocy prawa Unii” – oświadczyła tymczasem rzecznik generalna TSUE Eleanor Sharpston.

Sprawa nie jest pozornie ważna, bo dotyczy zaszłości, ale będzie rzutowała na przyszłe decyzje podejmowane w UE, a tu z pomysłu narzucania „kwot migracyjnych” nie tylko się nie rezygnuje, ale próbuje się je narzucać na nowo.

Zgodnie z decyzją relokacyjną z września 2015 r. państwa członkowskie UE miały w ciągu dwóch lat (do 26 września 2017 r.) rozdzielić między siebie do 120 tys. uchodźców. Na Polskę miało przypaść ok. 7 tys. osób. Sprawy przed Trybunałem uniknęły tylko te kraje, które choćby tylko symbolicznie wzięły udział w relokacji (np. Austria).

Polska, Czechy i Węgry argumentowały, że ich decyzje o odmowie przyjęcia uchodźców w ramach relokacji miały podstawy w prawie UE. Odmiennego zdania była KE wskazując, że kraje te nie tylko złamały unijne prawo, ale też zasadę solidarności, na której opiera się Unia.

Ta zasada obowiązuje jednak tylko wtedy, kiedy pewnym państwo jest to wygodne. Merkel „zapraszająca” migrantów nikogo o nic nie pytała. Także kiedy przychodzi do budowy „ruskich” gazociągów jakoś o solidarności nie słychać.

Warto się jednak zastanowić czemu próby narzucenia kolorowej imigracji mają służyć. Berlin kierował się tu m.in. poszukiwaniem rąk do pracy, ale nie tylko powody ekonomiczne kazały Markel naruszyć przepisy unijne i zachęcać migrantów do siłowego forsowania granic.

Migracja i rozprowadzenie przybyszy z trzeciego świata we wszystkich krajach to element projektu „metyzacji Europy”, ostatecznego przyspieszenia przeobrażania narodów i społeczeństw i niszczenia tożsamości starego kontynentu. Skoro niektóre państwa stawiają opór, wykorzystuje się do tego… Trybunały.

Źródło: PAP

REKLAMA