
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Georgette Mosbacher, wystąpiła na konferencji #PolskaBezWiz z Andrzejem Dudą jak równy z równym. Stawiając przedstawicielkę USA obok głowy naszego państwa złamano protokół dyplomatyczny i ośmieszono Polaków.
Należy zadać sobie pytanie: Pani Mosbacher jest jeszcze ambasadorem czy już gubernatorem? Na konferencji „#Polska bez wiz”, przedstawicielka USA i prezydent Duda występowali jak równi sobie – stali za pulpitami opatrzonymi odpowiednio godłem i flagą.
Protokolarnie jest to niewytłumaczalne. Głowa państwa może przyjmować ambasadorów, ale nie występuje równocześnie z nimi, dzieląc się czasem przemowy i dysponując takim samym pulpitem, czyli innymi słowy przyjmując ich tak jak innego przywódcę państwowego.
Dlaczego? Powód jest prosty – ambasador i prezydent pod żadnym względem nie są sobie równi. W dyplomacji duże znaczenie mają nawet takie szczegóły jak kolor krawata, więc tak wielkie uchybienie protokołowi jest niewybaczalne.
Na dodatek jest to potwarz dla wszystkich Polaków – prezydent jest naszą wizytówką. Gdy za granicą widzą, że jest on stawiany na równi z ambasadorem, to będzie to świadczyło o tym jak godni szacunku jesteśmy my jako naród.
Jak powinna wyglądać ta konferencja, jeżeli przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego jednak uparliby się przy obecności pracownicy amerykańskiej ambasady w Polsce?
Po pierwsze powinien być tylko jeden pulpit z polskim godłem; po drugie polski prezydent powinien przemawiać na samym początku i zdecydowanie dłużej. Ambasador USA mogłaby podejść do pulpitu po polskiej głowie państwa i wygłosić krótkie, czysto urzędnicze sprawozdanie.
Temat może wydawać się błahy, ale żaden inny prezydent, król, książę czy dyktator nie pozwoliłby sobie na to, by stać jak równy z równym obok ambasadora dysponującego takim samym pulpitem.