Wałęsa o Kosiniaku-Kamyszu: „Podałem mu rękę, a on mnie ugryzł. Jest bardzo niebezpieczny”

Lech Wałęsa/Fot. PAP/Grzegorz Momot
Lech Wałęsa/Fot. PAP/Grzegorz Momot

Lech Wałęsa przyzwyczaił już wszystkich do swoich szokujących wypowiedzi w mediach społecznościowych. Ostatnio noblista udzielił wywiadu portalowi Interia.pl, gdzie wypowiedział się na temat kandydata opozycji na urząd prezydenta. Powiedział również co sądzi o Władysławie Kosiniak-Kamyszu.

W związku z tym, iż Donald Tusk nie będzie kandydował w zbliżających się wyborach prezydenckich, opozycja ma poważny problem z wyłonienie najlepszego kandydata. Lech Wałęsa, zapytano o to, kto w tej roli sprawdziłby się najlepiej, odpowiedział, że „naród i tak nie posłucha”. Ostatecznie podał jednak dwa nazwiska.

– Na pańską prośbę zdradzę, że moje typy to Andrzej Olechowski oraz Waldemar Pawlak – wyjawił Wałęsa.

Były prezydent odniósł się również do kandydatury Władysława Kosiniak-Kamysza, o której jest głośno w mediach od kilku dni. Wałęsa jakiś czas temu bardzo ciepło wyrażał się o liderze Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dziś jednak zmienił zdanie.

– Podałem Kosiniakowi-Kamyszowi rękę, a on mnie ugryzł. Stracił więc moje zaufanie. To mądry człowiek, ale bez żadnego doświadczenia. Dlatego jest bardzo niebezpieczny. Na pewno na prezydenta się obecnie nie nadaje – powiedział Wałęsa.

Noblista poruszył także temat rządu Zjednoczonej Prawicy. Otóż jego zdaniem, upodabniają się one coraz bardziej do komunizmu.

– Z Kaczyńskim na czele jest jeszcze gorzej. Do upadku już blisko, bo narobili tyle przestępstw i głupot, że prędzej czy później ktoś pęknie – wyznał.

Wałęsa zdradził także, iż „jest spakowany i gotowy do odejścia”, bo „pozamykał sprawy życiowe, tam gdzie to się dało”.