Kosiniak-Kamysz porównał siebie do biblijnego bohatera. Mówi też o postawieniu prezydenta Dudy przed Trybunałem Stanu

Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz PAP/Leszek Szymański
Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz PAP/Leszek Szymański

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz coraz bardziej zaostrza grę w walce o prezydenturę Polski. Ostatnio wspomniał o postawieniu prezydenta Andrzeja Dudy przed Trybunałem Stanu.

Kosiniak-Kamysz udzielił wywiadu „Rzeczpospolitej”. Lider PSL na wstępie od razu ściął ewentualnych kandydatów PO na urząd prezydenta.

„Małgorzata Kidawa-Błońska, Rafał Trzaskowski czy Radosław Sikorski, przy całym moim szacunku i sympatii dla nich, mogą wygrać wybory na przewodniczącego PO, ale nie wygrają wyborów prezydenckich, bo nigdy nie przekonają do siebie wyborców obecnego prezydenta”.

Prezes PSL porównał siebie do Dawida, biblijnego bohatera.

„Dawid pokonał Goliata, mogę i ja. Wiem, że to nie będzie równa walka. Urzędujący prezydent ma zawsze łatwiej, ma wielkie partyjne pieniądze i większość mediów po swojej stronie. W kampanii potrafi się zmobilizować, tyle że pięć lat jego prezydentury świadczy przeciwko niemu”.

Potem wyciągnął stary, zwietrzały argument o niesamodzielności prezydenta, jakby nie widział, że Duda już nieraz sprzeciwił się prezesowi PiS.

„Nie może być tak, że nad pierwszą osobą w państwie stoi prezes partii. Andrzej Duda przez cztery lata udowodnił, że jest niesamodzielną głową państwa” Andrzej Duda ani razu nie zarządził referendum. Raz co prawda próbował, ale zablokowała go jego własna partia. Ani razu nie zwołał Rady Gabinetowej. Jego prezydentura pozbawiona była inicjatywy. Głowa państwa nie korzystała ze swoich prerogatyw, bo została ubezwłasnowolniona przez PiS”.

Kosiniak-Kamysz zasugerował, że należy sprawdzić, czy prezydenta Dudę nie należałoby postawić przed Trybunałem Stanu za niezaprzysiężenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego.

Reklama / Advertisement